Adrian Gała jeszcze nie w czerwono-czarnym kevlarze (oficjalnie jeszcze ich nie zaprezentowano), ale już na swoim nowym – starym domowym torze w Gnieźnie. Zawodnik podzielił się z nami pierwszymi wrażeniami po treningach i powrocie na najlepiej sobie znany tor.
Nie było zawodnika, który byłby bardziej zadowolony po pierwszych jazdach przy Wrzesińskiej. Jak dobrze póki co służy wychowankowi Startu powrót do domu, można było z łatwością wyczytać na jego twarzy. Uśmiechnięty, wyluzowany, nie krył, że czekał na ten moment. – Przeszczęśliwy jestem, że mogłem tak szybko wsiąść na motocykl i do tego mamy tak super warunki na torze. Ja cieszę się podwójnie w tym roku, bo dla mnie to są dwa powroty w jednym – jeden do domu, a drugi na tor po zimie. Miałem przed pierwszym treningiem wielki uśmiech na twarzy od samego rana – usłyszeliśmy.
Czy dla żużlowca, który tak dobrze zna obiekt przy Wrzesińskiej, ale długo na nim nie trenował, zmiana jest wyczuwalna? – Kosmetyczne zmiany wyczuwam na torze. To zresztą są pierwsze treningi i my nic tutaj za wiele nie zmieniamy. Nie chciałem nawet, aby kombinować coś z ustawieniami na początku, bo trzeba się na razie wjechać i pocieszyć jazdą. Bardziej motocykle muszą się nieco dopasować do mojej jazdy, bo wszystko jest nowe. Łańcuchy, rama, to wszystko chwile potrzebuje, aby pasowało idealnie do stylu jazdy.
Sprzętowo Adrian Gała jest od kilku lat przygotowany wzorowo. Nie inaczej jest tym razem i mimo, że w ubiegłym roku nie jeździł za często, wymienił praktycznie cały park maszynowy! – Mój park maszyn jest w tym sezonie jak zwykle okazały, każdy kto mnie zna, wie, że ja nigdy nie oszczędzam na sprzęcie. Dzięki m.in moim sponsorom, mogę pozwolić sobie na inwestycje. Mam silniki od dwóch tunerów i pod tym względem jest idealnie – zakończył gnieźnianin.
0 komentarzy