Po ostatnim emocjonującym meczu w rundzie zasadniczej przeciwko Zagłębiu, dziś scenariusz się nie powtórzył. Mistrzynie kraju odrobiły lekcję i skarciły „Pszczoły” niemiłosiernie. – Takie Zagłębie chcę oglądać – powiedziała po spotkaniu trenerka Bożena Karkut.
Zagłębie wyglądało dziś tak, jakby w pamięci miało jeszcze ostatni niezwykle zacięty mecz w Gnieźnie. Nie chcąc powtórki, od początku narzuciło swoje warunki. MKS już od pierwszych minut wyglądał bardzo źle, nie mając specjalnie pomysłu jak pokonać Maliczkiewicz między słupkami. Rzucała w tym fragmencie głownie Cygan, jednak jej próby były zbyt przewidywalne dla bramkarki Zagłębia i ta śrubowała w najlepsze swoje statystyki. Przy wyniku 0-4, pierwsza która przełamała niemoc była dopiero w siódmej minucie Żaneta Lipok. Był to jednorazowy przebłysk, bo MKS nie potrafił pójść za ciosem i co chwilę był karcony.
Tak szybko Robert Popek dawno nie brał czasu, bo już w 8.minucie wezwał swoje zawodniczki i to samo zrobił cztery minuty później, gdy na tablicy było 1-9. Fatalnie prezentowały się gospodynie, które widząc, że nic nie idzie, zaczęły popełniać dodatkowo faule w ofensywie. Dopiero oo kwadransie trafiła drugi raz Lipok i był to najgorszy kwadrans otwarcia w tym sezonie przy Sportowej.
Zagłębie pewnie prowadząc, spokojnie szukało swoich szans w każdym sektorze boiska i na całe szczęście w końcówce nieco spuściło z tonu. Kilka błyskotliwych trafień Justyny Swierżewskiej dodatkowo zniwelowało stratę i rywalki zeszły na przerwę przy prowadzeniu 17-10. Skuteczność obron w bramce Zagłębia była na tym etapie prawie 50%, przy 15% gospodyń.
Nic nie zmienił się obraz meczu w drugiej połowie. MKS dalej nie miał specjalnie koncepcji jak zmusić do większego wysiłku Zagłębie, pudłował z wielu pozycji, mało widoczna była dziś też Malwina Hartman i to wszystko złożyło się na fatalny obraz tego meczu. Zagłębie na 10. minut przed końcem prowadziło już piętnastoma trafieniami (13-28) i końcowe fragmenty były tylko grą o zniwelowanie nieco ogromnej straty. Mistrzynie Polski wygrały pewnie 31-18.
0 komentarzy