Start, jak i inne zespoły Krajowej Ligi Żużlowej, będą musiały sięgnąć głębiej do kieszeni. Decyzja o przystąpieniu do rozgrywek klubu z Krakowa, pociągnie za sobą spore koszty, wiemy już jak wysokie w przypadku Startu.
Miał być problem ze skompletowaniem ligi, a tymczasem do kolejnego sezonu na najniższym szczeblu przystąpi więcej zespołów niż przed rokiem. Mówi się nawet o kolejnym – Śląsku Świętochłowice – ale tam na reaktywację, trzeba będzie jeszcze poczekać przynajmniej sezon. Nowym punktem na żużlowej mapie będzie Kraków i jest to dobra informacja dla kibiców, mniej dla klubowych prezesów. Każdy dodatkowy mecz z przeciętnym kadrowo rywalem, to pewna jak w banku, wyrwa w klubowej kasie. W Gnieźnie można ją przyrównać do konieczności pozyskania topowego sponsora.
Start już wie, że w przyszłym roku będzie musiał doliczyć do budżetowej pozycji, opcję dwumeczu z Krakowem i już wie, ile to pochłonie. – To nie jest żadna tajemnica – mówi nam prezes, Paweł Siwiński. – Szacujemy, że w zależności od potencjału w jakim ostatecznie wystartuje Speedway Kraków, będzie to od 200 do nawet 300 tysięcy złotych. Dla żużla samego sobie jest to oczywiście dobre, dla klubów startujących w Krajowej Lidze Żużlowej – niedobre. Trzeba jednak jakiś koszt ponieść rozwoju tej dyscypliny i trzeba w tym uczestniczyć. Zgadzając się na jazdę w KLŻ, zgadzamy się też na to, aby podjąć takie warunki, jakie wynegocjowaliśmy z GKSŻ. Mam tylko nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł rozgrywania trzystopniowych play-offów, tylko półfinał i finał – kończy sternik z W25.
Jutro z kolei materiał, który stworzyliście wy – kibice. Zadaliście za naszym pośrednictwem mnóstwo pytań prezesowi Pawłowi Siwińskiemu, jutro opublikujemy je wszystkie, wraz z odpowiedziami. Zapraszamy wieczorem!
0 komentarzy