TOP NEWS WYDARZENIE

Witosław Szczepankiewicz: Król szosy A.D 2021

6088 kilometrów – taki gigantyczny rezultat wykręcił najlepszy gnieźnianin w rywalizacji o Rowerową Stolicę Polski. Pan Witosław Szczepankiewicz (na zdj. w środku) zdradza, do jakich wyrzeczeń trzeba się posunąć, aby poświęcić cały miesiąc dla rowerowej pasji.

Znamy już wszystkie rozstrzygnięcia Rowerowej Stolicy Polski, jednak warto powrócić do tego wydarzenia, a dokładniej do jednego z bohaterów tych zmagań w Gnieźnie. Pan Witosław Szczepankiewicz nie tylko wygrał naszą lokalną rozgrywkę wykręcając fantastyczny rezultat, ale też zajął 5.miejsce w kraju! Łatwo policzyć, że aby wykręcić ponad 6 tysięcy kilometrów, musiał codziennie pokonywać około 200 kilometrów. To dokładnie PODWÓJNA długość Tour de France, który aktualnie liczy około 3000 kilometrów. – Długo przygotowywałem się do tej rywalizacji, pokonując 5700 kilometrów podczas treningu. POprawiłem swój rezultat z ubiegłego roku prawie o połowę, ale wtedy chodziłem jeszcze do pracy (śmiech)

Gnieźnieński król szosy musiał poświęcić wiele swoich pasji i postawić tylko na rower. Jak mówi nie dało się nic innego robić, bo dziennie trzeba było pokonać trasę o długości Gniezno – Łódź. – Przede wszystkim trzeba być wcześnie wstać. Ruszałem w przedziale 7-9 rano i schodziłem z siodełka pomiędzy 21-23. Miałem oczywiście przerwę około dwugodzinną, bo inaczej by się nie dało. Nie jestem tuzem prędkości, bo jeździłem ze średnią prędkością 23-25 km/h, więc trzeba znaleźć czas i to wytrzymać. Nie mam tutaj na myśli tylko nóg, ale także tyłek. Nie jeździłem także na jakimś super wyczynowym rowerze, bo inni takowe posiadali, ale to tylko potwierdza, że nie rower sam jedzie. Nie jeździłem także daleko, a najdalej zapuściłem się do Ślesina i Poznania, pokonując głównie lokalne trasy. 

Na szczęście Panu Witosławowi udało się uniknąć zarówno problemów zdrowotnych, jak i sprzętowych. Przejechał bezpiecznie cały dystans i nie dopadł go żaden większy kryzys podczas miesięcznego wysiłku. – Problemem była konsekwencja, bo to jest bardzo duży dystans. To trzeba było wysiedzieć i jeździć w słońcu i deszczu. To było morderstwo dla mnie i nie będę nawet ukrywał – kończy W.Szczepankiewicz. Gratulujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *