NEWS ŻUŻEL

Jabłoński: “Powiem bezczelnie. Wiele osób może mi zazdrościć”

Mirosław Jabłoński udzielił obszernego wywiadu dla klubowej telewizji Start TV. Postanowiliśmy „wyłowić” dla was kilka ciekawych wątków, które dotyczą m.in przyszłego sezonu i telewizji.

Młodszy z braci Jabłońskich wrócił na „stare śmieci” co jednym się spodobało, a innym nie. Po przygodzie w Łodzi będzie z powrotem zdobywał punkty dla Startu, choć wielu kibiców obawia się, czy przerwa od ścigania nie wpłynie źle na jego formę. Co na to sam zawodnik? Uważa, że wprawdzie okrojona liga go ominęła, ale nie jazda na motocyklu. – Przerwa od ścigania? Nic z tych rzeczy. Cały czas miałem kontakt z motocyklem, cały czas trenowałem, baza sprzętowa też cały czas jest dobra, a będzie jeszcze lepsza. Co mają za to powiedzieć ci, którzy wracają po karencjach, kiedy nie mogą wsiadać w ogóle na motocykl, albo wracają po ciężkich kontuzjach? Zresztą ten sezon był też inny niż pozostałe. Krótszy, nie wszystkie ligi startowały, więc wiele tej jazdy nie straciliśmy. A co do tych komentarzy, to chyba jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził. Tym powiedzeniem można by podsumować spekulacje. 

Jaka będzie forma i rola w drużynie Jabłońskiego to wszystko zweryfikuje sezon. Także potencjał pozostałych rywali Startu, którym dziś przypina się łatkę faworytów rozgrywek. Kto według gnieźnianina ma na papierze najciekawszy potencjał? Jabłoński wcale nie uważa, że jest to Gdańsk. – Może ku zaskoczeniu innych powiem, że mocni wydają się zawodnicy Wilków Krosno. Peter Ljung, Andrzej Lebedev, Niels Kristian Iversen to są mocne nazwiska. WIdać że tam się dobrze dzieje i powodzi, chociaż jestem ciekaw jak finansowo to się poukłada. Słysząc o stawkach jakie podostawali schodząc z Ekstraligi, to mimo że mam mało włosów na głowę, to lekko się one zjeżyły.

Inną ciekawą kwestią, którą poruszył 35-latek, jest jego dalsza przygoda z telewizją Canal+. Jak się okazuje, zawodnik ani przez chwilę nie myślał by rezygnować w telewizyjnej karierze, bo jak mówi, pokochał rolę komentatora. – Mój „rechot” w telewizji będzie dalej słyszalny, tutaj nic się nie zmieni. O ile przepisy mi pozwolą, to dalej będę to robił. Z perspektywy czasu jestem bardzo zadowolony, bardzo to polubiłem, a praca w telewizji to są rzeczy, których nie da się porównać. Powiem tak trochę bezczelnie. Tutaj trochę osób może mi zazdrościć, bo to są rzeczy niesamowite, gdy Bartek Zmarzlik zdobywa mistrzostwo świata, gdy z trenerem Cieślakiem można wymienić podyskutować na wizji. Jestem teraz spełniony i każdemu życzę, by robić to co się kocha. Ja jestem w klubie, jestem w telewizji i doceniam to co mnie w życiu spotkało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *