TOP NEWS ŻUŻEL

Frederik Jakobsen: “Chcę być liderem. Zobaczycie!”

Frederik Jakobsen nie skusił się na dużo większe pieniądze z ekstraligowych ośrodków i postanowił pozostać na kolejny sezon w Gnieźnie. 22-letni Duńczyk przyznał w rozmowie z nami, że inne względy o tym zadecydowały. To prawie niespotykania sytuacja w żużlowym środowisku.

Kibice i działacze Startu mogą zacierać dłonie. Jeden z najbardziej widowiskowo jeżdżących zawodników zaplecza Esktraligi nie odfrunął po dobrym sezonie. Gdy o usługi zawodnika zaczęli ustawiać się w kolejce działacze z Gorzowa, Grudziądza, a torunianie osobiście przyjechali do Gniezna po meczu z Wybrzeżem, wiadomo było, że potrzeba cudu przy Wrzesińskiej. Dało się to choćby wyczuć przeglądając uważnie media społecznościowe. – Nadzieja umiera ostatnia i ciągle wierzę, że Frederik zostanie na czerwono-czarnym pokładzie. Jestem z nim i z teamem w ciągłym codziennym kontakcie i się nie poddaję – pisał niedawno dyrektor GTM, Piotr Mikołajczak.

Nie wiadomo póki co jakiej magii, zaklęć, czy obietnic użyli działacze w stosunku do żużlowca, ale wiadomo już, że wygraliśmy wyścig po usługi Duńczyka. Wczoraj ogłoszono to oficjalnie, nam Jakobsen potwierdził, że nie rusza się nigdzie w kolejnym sezonie. – Zadecydowałem, że to tutaj będę miał lepsze warunki do dalszego rozwoju. Wszyscy doskonale pewnie wiedzą, że miałem kilka ofert z Ekstraligi, ale nie o pieniądze tutaj chodziło. Najważniejsze było znaleźć w tym wszystkim głębszy sens i wspólnie to zrobiliśmy. Ten rok był niezwykle nerwowy i szalony dla mnie, chociaż pewnie inni tez tak czują. Ja miałem jednak dodatkowo stresujące doświadczenie w postaci śmierci ojca. Zadecydowałem więc, że przygoda z Ekstraligą na tym etapie nie będzie najlepszym posunięciem. Jest mi na tyle dobrze w Gnieźnie, czuję się już tutaj tak komfortowo, że nie miałoby sensu aby szukać czegoś nowego. Poza tym liczę, że pomogę klubowi w przyszłym roku osiągnąć jeszcze lepszy rezultat, bo wiem, że takie będą cele – tłumaczy naszemu portalowi.

Jakobsen nie ma wątpliwości, że ten rok dał mu na tyle dużo, że w kolejnym sezonie będzie jeszcze pewniejszym punktem zespołu. jedno jest pewne – jeszcze przed sezonem w rozmowie z nami przyznał, że na pewno nie będzie numerem “8” i sami się przekonamy. Nie skłamał! – W tym roku przychodziłem jako rezerwa i wielu zastanawiało się jak dam sobie radę i czy znajdę sobie miejsce w zespole. Udowodniłem jednak sobie i pozostałym, że nie rzucałem przed sezonem słów na wiatr i że długo nie posiedzę na ławce. Zapewniłem sobie miejsce w drużynie i z tego jestem zadowolony. Nie przyszedłem tutaj aby być średniakiem. Ja mam aspiracje aby być liderem i zrobię wszystko, aby tak się stało. Spłaciłem w tym sezonie kredyt zaufania, a za rok sami zobaczycie. 

Duńczyk jak dodaje, mógłby być jeszcze skuteczniejszy, gdyby nawierzchnia gnieźnieńskiego toru była bardziej powtarzalna. Wierzy, że za rok te problemy będą już historią. – Na początku rzeczywiście nie było mi tutaj najlepiej się dopasować, ale ostatnie mecze były juz niezłe. Generalnie chodzi tylko o to, żeby ten tor był możliwie powtarzalny, abyśmy wiedzieli na czym jedziemy. Rozmawialiśmy juz o tym, co byłoby najlepsze dla całego zespołu. Myślę, że drobne zmiany dadzą w końcu duży efekt i nie będzie więcej wspólnie dyskutować o torze. 

Dziś Jakobsena po raz ostatni w tym roku zobaczymy w akcji przy Wrzesińskiej. Zaległy mecz z Apatorem rozpocznie się o 19.00

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *