PIŁKA RĘCZNA TOP NEWS

Będzie wojna o bilety na mecze MKS-u!?

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jaka sytuacja obecnie panuje w naszym kraju. Wciąż utrzymująca się epidemia koronawirusa sprawia, że istnieje wiele ograniczeń. Odczuwają je również miłośnicy sportu. Obostrzenia mogą wyjątkowo mocno uderzyć w fanów MKS PR URBIS Gniezno.

COVID-19 wyrządził mnóstwo szkód, a rząd w chwili nadejścia pandemii wprowadził sporo restrykcji. Pamiętamy, że mecze były odwoływane, ligi kończone przedwcześnie… Teraz rywalizacja sportowa wróciła, ale wciąż nie na 100%. Przynajmniej jeśli chodzi o widzów.

W halach kibice mogą zajmować wyłącznie połowę liczbę miejsc. I właśnie tutaj doszukujemy się problemu. No, bo przecież w zeszłym sezonie niektóre mecze MKS-u oglądał komplet widzów, albo prawie komplet. W tym sezonie może przydarzyć się taka sytuacja, że nie dla wszystkich wystarczy miejsc.

– My tak samo ubolewamy nad tym faktem. To nie jest nasz wymysł. Z chęcią przyjęlibyśmy komplet publiczności. Obiekt daje nam 1202 miejsca siedzące. Wiemy, że na meczu z Żorami był komplet. Na wielu innych było koło 800-1000 osób. Grać przy takiej publiczności to wspaniała rzecz. Obostrzenia serwowane przez rząd pozwalają nam zapełnić halę w 50 proc. Wiem, że mogą być problemy, że kibice mogą być zawiedzeni, ale to nie jest wina klubu – mówił trener MKS-u Roman Solarek w Pitbike Gniezno KXD #SGLive.

Przypomniał też, że jeszcze niedawno sytuacja rysowała się znacznie mniej kolorowo. – W ogóle cieszymy się z tego, że kibice będą mogli wejść na mecze. Jeszcze jakiś czas temu sprawa wyglądała inaczej. Żyję nadzieją, że COVID-19 nam troszeczkę odpuści i obostrzenia będą jeszcze lżejsze i na halę wejdzie jeszcze więcej osób. Zrobimy wszystko, by kibiców zatrzymać i by ciągle byli z drużyną – dodał Solarek.

Limit 50 proc. to oczywiście nie wszystko. Z naszych ustaleń wynika, że kluby będą musiały zbierać dane kibiców. Rekomendowana jest sprzedaż biletów w sklepach partnerskich lub przez internet. Oczywiście będzie też obowiązkowa dezynfekcja rąk, a i maseczki na pewno się przydadzą.

Zawodniczki nie będą mogły zbijać piątek. Tutaj dostrzegamy totalne kuriozum. Bo przecież piłka ręczna to jeden z najbardziej kontaktowych sportów i tak czy tak szczypiornistki co chwilę się ocierają o siebie. Dodatkowo przecież wymieniają podania – piłka przechodzi z rąk do rąk. Gdzie tu więc sens, drogi rządzie?

Posłuchaj magazynu Pitbike Gniezno KXD #SGLive z Romanem Solarkiem:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *