NEWS PIŁKA NOŻNA

Maciej Ciesielski: “Żałuję tej decyzji, drugi raz bym jej nie podjął” (wywiad)

Mieszko rozpoczął przedwczoraj przygotowania do rundy wiosennej piłkarskiej III ligi. Próżno jednak wpadać z tego tytułu w euforię, kiedy klub jest porozbijany sportowo i wizerunkowo. Jaki zatem kierunek obiorą w tej sytuacji sternicy ze Strumykowej? Czy ostatnie wydarzenia skazują nasz zespół na dryf w nieznane? Czy ktoś żałuje ostatnich decyzji i wydarzeń i bije się w pierś? Czas na długo oczekiwany wywiad ze sternikiem biało-niebieskich!

Międzyzakładowy Klub Sportowy ze Strumykowej ma za sobą 46 długich sezonów. W tym czasie przeżywał już wiele. Były wzloty w postaci dobrych występów w końcu lat 70-tych, jak i pamiętna pucharowa przygoda zakończona starciem z Goliatem z Łazienkowskiej. Były kilkunastotysięczne tłumy na trybunach, jak i występy w biało-niebieskich barwach późniejszych kadrowiczów. Czy jednak ktoś pamięta takie deja vu, jakiego świadkami jesteśmy obecnie? Ponoć bez przyczyny nic dwa razy się nie zdarza, więc w poszukiwaniu odpowiedzi na wiele trudnych pytań, udaliśmy się do najważniejszej osoby w klubie – Macieja Ciesielskiego (na zdj. po prawej, wraz z Januszem Malęgowskim, członkiem zarządu). O tym czego dowiedzieliśmy się, zaprezentujemy w dwuczęściowym materiale. Pierwsza odsłona już dziś.

Hubert Maciejewski/SportoweGniezno.pl – Dużo ostatnio mówiło się o Mieszku i z małymi wyjątkami, niestety nie był to dobry dla kibica przekaz. Nawiązując do ostatniego wywiadu w jednym z portali, chciałbym zapytać – jest tak dobrze, że aż źle, czy odwrotnie?

Maciej Ciesielski/prezes Mieszka – Powiem tak: nie jest super dobrze, ale nie jest też tragiczne, bo pogłoski o naszej śmierci są przesadzone. Wszystko o czym mówiło się i mówi zależy tylko od finansów. Nie chcieliśmy tego wszystkiego, nie planowaliśmy wirtualnie budżetu, tylko staraliśmy się realnie patrzeć na to co mamy. Niektórzy nasi partnerzy niestety nie wywiązywali się ze swoich zobowiązań wobec klubu, więc zrobił się problem. Nie chcieliśmy blokować chłopaków, stąd decyzja by pożegnać się z kilkoma graczami. W ogóle brutalnie musieliśmy w ostatnim czasie zweryfikować nasze możliwości i powiedzieć wprost – nie stać nas w tej chwili na nic więcej, nie stać nas na II ligę pod każdym względem, tak organizacyjnym, jak i sportowym. 

Czyli nie jest trochę tak, że narobiliście nadziei sobie i kibicom. Z czego to wynika? 

Zaryzykowaliśmy mówiąc wprost. Zwłaszcza na wiosnę ubiegłego roku byliśmy przekonani, że możemy zrobić dobry wynik, ale życie zweryfikowało totalnie nasze plany. Doszliśmy jednak do wniosku, że lepiej wcześniej się wycofać i powiedzieć na co nas stać, niż później mieć jeszcze większy problem. Powoli wychodzimy jednak z tego kryzysu finansowego, zobowiązania regulujemy systematycznie i nie chcemy, by miało to wpływ na funkcjonowanie pierwszego zespołu i Akademii. Problemy są, tutaj nie ma co ukrywać, ale powoli z nich wychodzimy i wierzę, że szybko wyjdziemy na prostą, a docelowo ta nasza decyzja okaże się pozytywna. 

Czy macie z zarządem świadomość, że doprowadziliście do kuriozalnej, a wręcz groteskowej sytuacji?

Dziś mówię otwarcie – takiej decyzji, którą podjęliśmy kilka miesięcy temu, bym drugi raz nie podjął. Żałuję tej decyzji, ale czasu nie cofniemy. Prowadziliśmy jednak bardzo wiele rozmów – od piłkarzy, po partnerów biznesowych. Wydawało nam się na tamten moment, że jesteśmy w stanie udźwignąć to wszystko wspólnie. Dziś jest jak jest, ale podkreślam, że nie uciekamy od tego problemu, tylko podchodzimy do tego odpowiedzialnie. W klubach piłkarskich generalnie budżety są dosyć „ruchome”. Są dotacje, środki od firm, ale czasem kończy się na zapewnieniach ustnych. Mam nadzieję, że w takiej sytuacji już nigdy się nie znajdziemy i nie będzie żadnego trzeciego powrotu do klubu. Wiem też, że na zewnątrz nie wygląda to dobrze, ale sytuacja była bardzo skomplikowana i musimy wyciągnąć szybko z tego wnioski. 

To nawiązując do tej „zewnętrznej” otoczki dodałbym, że klub moim skromnym zdaniem, spadł wizerunkowo do okręgówki. 

Na pewno ta sytuacja nam nie pomogła, zgadzam się. Włożyliśmy kilka lat pracy w ten klub, żeby marka Mieszko sukcesywnie zyskiwała na znaczeniu, teraz faktycznie klimat jest nieciekawy. Choć ja uważam, że krytykuje nas jakaś pewna grupa osób, ci którzy pozytywnie patrzą na to co robimy, się nie wypowiadają. Generalnie dużo łatwiej zawsze jest krytykować i widzieć to co jest złe, niż mówić, to co udało się zrobić dobrego. 

Dobrze. To proszę mi powiedzieć, co pozytywnego uszło naszej uwadze w ostatnich miesiącach. Bo mówimy o bieżącej sytuacji.

Pozytywny jest rozwój Akademii, awans do III ligi, której nie było wcześniej. Klub jest przypomnę rozbudowaną organizacją i nie jest tak, że problemy seniorskiego zespołu spowodują zaraz problemy np. młodzieży. Tutaj chciałbym zdementować pojawiające się też plotki. Funkcjonujemy na innych płaszczyznach stabilnie, ale realnie trzeba sobie powiedzieć na co nas stać. 

Padło wcześniej stwierdzenie „żałuję tej decyzji” Jakiej? Czy wy daliście się nabrać pewnej wizji, która była jak się okazuje – marzeniem?

Nie wiem do końca, czy daliśmy się nabrać. Zaryzykowaliśmy – to chyba będzie odpowiednie słowo. Może nie postawiliśmy na tego przysłowiowego konia?

Mówimy tutaj o Dawidzie Frąckowiaku?

Nie tylko. Mam na myśli całą sytuację klubową. Dziś wiem, że pewne decyzje mogły wyglądać inaczej, ale tego nie cofniemy. Jedyny plus jest taki, że mamy dużo więcej spokoju i samodzielności w działaniu i to chcemy wykorzystać. Mam tylko nadzieję, że za kilka miesięcy zapomnimy o tych problemach, a może przy okazji wydarzy się dużo dobrych rzeczy. Chcemy w tej trudnej sytuacji rozwinąć chłopaków z Akademii i wprowadzać ich do zespołu seniorów, chcemy też żeby wychowankowie do nas wrócili. Raz jeszcze podkreślę. Nikt od tego wszystkiego nie ucieka, bierzemy za to wszystko odpowiedzialność, bo tak jak każdy, tak i my popełniliśmy sporo błędów. 

Marzy wam się powrót wychowanków? Lekką ręką wypuściliście ich przecież nie tak dawno. 

Nie my. To była personalna decyzja pewnych osób i dziś mówię z pełną odpowiedzialnością, że mi ona się nie podobała. Ale co mieliśmy zrobić? Zaufaliśmy pewnej wizji i planom i teraz musimy zrobić wszystko, aby tą tendencję odwrócić. Ci chłopacy, którzy odeszli np. do Janikowa są z Gniezna i przyciągają przecież kibiców. Musimy to naprawić. 

A w jakim kierunku wy teraz dryfujecie? Bo to chyba najlepiej oddające rzeczywistość słowo. Mamy kolejny raz nową drużynę i same znaki zapytania – kto jeszcze odejdzie, kto zostanie. I tak dalej.

Faktycznie tak jest. Rozpoczęliśmy właśnie treningi i mamy kilku nowych chłopaków zarówno z Akademii i z innych klubów. Mamy też doświadczonych graczy, którzy wierzę zostaną z nami. Dziś stawiamy na Akademię, stawiamy na ogrywanie się w III lidze. Mieliśmy już w historii takie sytuacje, że trzeba było zrobić krok do tyłu, aby następnie zrobić dwa do przodu. Na dziś strategią jest więc inwestowanie w Akademię, ale też nikt przecież nie chce zaprzepaścić tego co zrobiliśmy generalnie w klubie do tej pory. Mieliśmy wcześniej zbieżne cele, naprawdę fajną atmosferę i szkoda byłoby teraz to całkowicie zepsuć. Oczywiście, marzy nam się coś więcej, ale jest wiele czynników na poziomie trzecioligowym, które teraz są dla nas barierą. Dziś budżetowo nie stać nas na marzenia o II lidze i to musimy podkreślić. Rozmawiamy z firmami cały czas, jednak póki co nie jesteśmy w stanie podołać sportowo większym wyzwaniom. 

Rozmowy z piłkarzami muszą być dla was szalenie trudne. Już abstrahując od finansów, ale wisząca nad klubem mgła, chyba nie pomaga?

Nie ułatwia nam to, oczywiście. Do tego dochodzi grupa kibiców wypowiadająca się na nasz temat, nie do końca trafiona nagonka na klub – to wszystko nam komplikuje sprawę. Ale dziś jesteśmy po wielu rozmowach, jest pozytywny sygnał i ci którzy zostali, podeszli ze zrozumieniem do tematu. Chcemy pokazać, że nie odpuścimy pomimo tych wszystkich wydarzeń. 

To już koniec odejść z klubu? 

Chcemy jak najszybciej zaprezentować kadrę, to jest nasz cel. Kształt zespołu nie jest zamknięty i jakieś drobne ruchy mogą mieć oczywiście miejsce, ale potrzebujemy jeszcze kilku dni, aby ten trzon drużyny się wyłonił.

A wokół kogo chcecie tą drużynę teraz budować?

Na pewno wokół takich zawodników jak Sławek Janicki, Mateusz Roszak, Krzysztof Biegański, Radek Jasiński, Damian Sędziak – to jest grupa tych, którzy zostają z nami. Do tego chociażby Łukasz Biegański, Kuba Woźniak, chłopacy z rezerw, jest też kilku zawodników z okolicznych klubów. Zobaczymy co z tego uda się zbudować.

To I część wywiadu z prezesem Mieszka, na kolejną zapraszamy już jutro wieczorem. Będzie m.in. o wynagrodzeniach działaczy, budżecie na rundę wiosenną, środkach Akademii i przyszłości zarządu klubu.

fot. gniezno.eu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *