PIŁKA NOŻNA TOP NEWS

D. Frąckowiak: “W zespole na pewno jest sportowa złość. Czeka nas bardzo trudna przeprawa”

Przed piłkarzami Mieszka Gniezno kolejne wyzwanie. W sobotę o godzinie 17:00 zagrają przy ulicy Strumykowej 8 z drużyną KP Starogard Gdański. Ekipa ta ma na swoim koncie zaledwie trzy punkty mniej od podopiecznych trenera Mariusza Bekasa, co zwiastuje zaciętą konfrontację. 

Na pewno zespół ten był przed sezonem wymieniany wśród drużyn, które będą liczyły się w walce o czołowe pozycje. Już w rundzie jesiennej zeszłego sezonu KP pokazał, że jest zespołem, z którym trzeba się liczyć. Drużyna ta posiada w swoich szeregach kilku doświadczonych zawodników. To między innymi Daniel Kraska, który dobrze zna się z Łukaszem Zagdańskim z czasów, gdy ten grał w Elanie Toruń – powiedział nam Dawid Frąckowiak, dyrektor sportowy Mieszka Gniezno.

KP to wymagający przeciwnik. – Trzeba się z nim liczyć. KP pokazał to już w tym sezonie – w szczególności podczas meczów wyjazdowych w Kołobrzegu (wygrana 2:0) czy w Kaliszu (porażka tylko 0:1). Mecze z tą drużyną nie należą do łatwych. My, po porażce z KKS Kalisz, chcąc utrzymać kontakt z liderem tabeli, nie możemy pozwolić sobie na kolejne straty punktów. Mecz zapowiada się bardzo ciekawie. Będzie to trudna przeprawa – dodał.

Z najbliższym meczem wiąże się pewna ciekawostka. – W zespole KP gra zawodnik, który przed tym sezonem był w kręgu naszych zainteresowań. Mam tu na myśli Jakuba Mrozika. Były prowadzone rozmowy. Zadecydowała jednak zmiana sytuacji budżetowej naszego klubu. Po prostu nie starczyło nam środków na pozyskanie tego piłkarza. Zawodnik ten skorzystał z propozycji drużyny ze Starogardu – przyznał Frąckowiak.

Mieszko wciąż boryka się z problemami kadrowymi. – Jeżeli chodzi o naszą sytuację, to nie do końca jesteśmy zdolni do wystawienia najsilniejszego składu. Cały czas towarzyszą nam kontuzje i urazy. Może nie ma ich multum, ale przy tej wąskiej kadrze, każdy ubytek jest istotny. Na ten moment pod znakiem zapytania stoją występy Michała Steinke, Tomasza Bzdęgi, Mateusza Roszaka i Damiana Sędziaka. Najpewniej dopiero w piątek, po ostatnim treningu, będziemy wiedzieli, który z nich może ewentualnie zagrać. Biorąc pod uwagę potencjał rywala i nasze problemy, myślę, że czeka nas bardzo trudna przeprawa – stwierdził działacz.

Obecnie MKS Mieszko Gniezno ma na swoim koncie piętnaście punktów i zajmuje czwarte miejsce w tabeli III ligi gr. drugiej. Na dorobek podopiecznych Mariusza Bekasa złożyło się pięć zwycięstw oraz dwie porażki.

Rozpoczęliśmy z wysokiego “C” – od czterech zwycięstw. Później przyszło niespodziewane, ale zasłużone lanie w Kołobrzegu. Kotwica obnażyła nasze wszelkie braki i zasłużenie wygrała. Ostatnie dwa mecze, a w szczególności porażka w Kaliszu, bolą. Mimo że z przebiegu całego meczu KKS był lepszym zespołem, my, pomimo personalnych osłabień, byliśmy w stanie postarać się coś urwać. Nie udało się. Nie da się ukryć, że w zespole na pewno jest sportowa złość. Byliśmy liderem, a teraz trochę punktów nam uciekło. Chcąc liczyć się w walce o czołowe pozycje, nie możemy sobie pozwolić na kolejne straty punktów, tym bardziej u siebie. Atmosfera na pewno jest bojowa. Punkty straciliśmy z liderem i z zespołem, który na pewno będzie się liczył w walce o awans (Kotwica Kołobrzeg). Na dodatek na wyjeździe. Te straty można wkalkulować w cały sezon. Na kolejne nie możemy sobie pozwolić. Wszyscy mają świadomość, że przed nami kolejne trudne mecze. Myślę, że wyciągniemy wnioski z porażek i z meczu na mecz będziemy prezentować się lepiej – podsumował Dawid Frąckowiak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *