AUTO-MOTO TOP NEWS

Wyrazy współczucia… dla internetowych trolli!

Nie ma chyba gorszej sytuacji na dziennikarskim froncie, niż nieprawdziwa informacja o śmierci kogokolwiek. Dziś zderzyliśmy się z tą sytuacją w sposób wyjątkowo brutalny. Ktoś puścił parszywą plotkę, która zaczęła żyć własnym życiem.

W dziennikarstwie funkcjonuję od ponad 20 lat i niewiele już może mnie zdziwić. Fake-newsy, jak popularnie się je określa, plotki, sprofanowane informacje są dziś niemal normą, więc na każdym kroku trzeba być wyczulonym do granic możliwości. Szczególnie, gdy pisze się o śmierci. Zetknąłem się już z tym pracując w Radiu Gniezno, gdy wszyscy trąbili o nieprawdziwej na tamten moment śmierci Zbyszka Wodeckiego, pamiętam wielokrotne „uśmiercanie” lekarza Mariana Fludra i na nieszczęście taka sytuacja powtórzyła się kolejny raz.

Zanim opublikowaliśmy informację o rzekomym zgonie wrzesińskiego czempiona rozmawiałem z dwoma osobami, dobrze znającymi otoczenie Łukasza i wątpliwości ponoć nie było – nie udało się. Gdy wszystkie branżowe portale zaczęły publikować kondolencje, ostatnie wątpliwości zniknęły. Straciliśmy żywą ikonę motor-sportu z naszego regionu.

I gdy jeszcze rozmyślałem o naszym wspólnym spotkaniu w Radiu Gniezno pewnie z 12 lat temu, gdy Łukasz przyjechał do mnie jako nieopierzony zawodnik wkraczający w świat wielkiej rywalizacji, to po 18.00 wiedziałem, że coś jeszcze musiało się zdarzyć. Redakcyjna skrzynka zaczęła wariować, telefon od sms-ów zrobił się gorący i po chwili telefony – „Hubert, o co tutaj chodzi?” Zadałem sobie dokładnie takie samo pytanie!

Na profilu żony Łukasza – Edyty – pojawił się wpis: „mój mąż żyje”!! Już po tym, gdy kondolencje rodzinie złożył nawet wrzesiński Ratusz i niemal wszystkie branżowe portale. Czy to się może dziać naprawdę?! Czy ktoś zachował się na tyle nieodpowiedzialnie, że puścił w obieg informację niejako „przez przypadek”, czy zrobił to z premedytacją? Smutne to i przerażające zarazem. Może więc przyjdzie mu żyć i 200 lat. Trzymaj się Przyjacielu!

Poniżej wpis z facebookowego profilu Edyty Lonki.

„Łukasz mój kochany mąż jeszcze żyje! Jesteśmy wstrząśnięci spływającymi do nas kondolencjami. Łukasz jest w bardzo ciężkim stanie i walczy o życie, dlatego prosimy wszystkich o modlitwę a nie o kondolencje. 

Wszystkie osoby i media, które udostępniły te fałszywe informacje zamiast wspierać Łukasza i nas w walce o Jego życie, pogrążają mnie i naszą rodzinę w żałobie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *