NEWS TOP NEWS ŻUŻEL

R.Wojciechowski: “Mam faktycznie ból głowy”

Start Gniezno znów był bliski sprawienia ogromnej wyjazdowej niespodzianki. Kolejny raz pokazaliśmy, że jestesmy w stanie dokonywać w tym sezonie rzeczy wielkich i przy odrobinie szczęścia, mogliśmy Rekinom spiłować zęby przed fazą play-off. Ostatecznie przegraliśmy 47-43, jednak punkt bonusowy zgarnęliśmy z przytupem. Co o wydarzeniach z Rybnika powiedział nam menedżer Rafael Wojciechowski?

Hubert Maciejewski/SportoweGniezno.pl – Wielu przed meczem postawiło pewnie przysłowiową „krechę” na Starcie, a jednak nie zatańczyliście jak Wam zagrali rybniczanie.

Rafael Wojciechowski/ menedżer Startu – Apetyt rósł w miarę jedzenia, bo przyjechaliśmy do Rybnika z planem minimum wywieźć punkt bonusowy, a w miarę rozwoju sytuacji chcieliśmy pokusić o ugranie pełnej puli. Nie udało się, jednak cała drużyna zostawiła serce na torze i możemy cieszyć się z punktu na ciężkim torze. Jest to dobra perspektywa na rundę finałową, bo o niej powolutku myślimy, chociaż jeszcze za wcześnie, by kreślić scenariusze. Chcemy o ile będzie to możliwe wystartować z najwyższego możliwego miejsca, nawet z pierwszego.

O wszystkim decydowały biegi nominowane. Na pewno chcieliście uniknąć tarnowskiego deja vu i wygrać wyścig 14, aby w ostatnim ze spokojem walczyć na torze.

Tak, mieliśmy taki plan. Zastanawiałem się na kogo postawić, bo w końcówce Jura Pavlić był szybki, choć nie wygrywał indywidualnie biegów, jednak miał problemy na starcie, więc dałem szansę duetowi Gała-Fajfer. Oskar miał najlepsze momenty startowe, Adrian dzielnie walczył, ale to już nieistotne. Chcieliśmy go wygrać, ale taki jest sport i niestety się nie udało. 

Dlaczego dziś zabrakło Olivera Berntzona? Nie był w stanie dotrzeć z turnieju Grand Prix?

Nie. On już wiedział po ostatnim meczu z Tarnowem. Ma dużą ilość zawodów w tygodniu, do tego GP na którym bardzo się koncentrował, więc myślałem, czy nie dopadnie go przemęczenie, spadek formy, kumulacja zmęczenia, więc postanowiłem sprawdzić przed najwazniejszą częścią sezonu Andrieja Kudriaszowa i bardzo się z tego cieszę. Wiem, że mam dobrego zmiennika i moge liczyć na niego. Wierzę, że i w Gnieźnie będzie szybki. 

To zapytam przewrotnie. Czy Andriej nie namieszał trochę w Twoim planie? Bo gdyby pojechał gorzej, wróciłbyś do tego co było i po sprawie. Zawsze powtarzałeś, że nie chcesz rotować składem, bo to powoduje zbędne napięcia wewnątrz drużyny. A tutaj taka pozytywna niespodzianka.

Faktycznie, masz rację. Był dziś najlepszym zawodnikiem drużyny i co prawda w końcówce się trochę pogubił, ale zmieniły się warunki torowe po opadach i nie trafia z przełożeniami. Mam faktycznie ból głowy, ale są aż 3 tygodnie, aby wybrać najlepiej przed ważnym meczem z Ostrowem. Będę miał dużo czasu do analizy i podejmiemy decyzję po treningach i wynikach w innych ligach.

Spojrzałem szybko na wpisy na naszym facebookowym fan page’u i kibice nie pozostawiają Tobie wyboru. Wielu już dziś widzi Rosjanina w kolejnym meczu.

Trzeba na to spojrzeć też z innej strony. Z piątki seniorów najsłabszy dziś wydaje się Jura Pavlic, ale Chorwat jeździ z numerami 2 i 10. WIększość zawodników nie chce z nich jechać, bo są to „trudne” numery startowe i niektórzy prosze mi wierzyć mogli by mieć problemy, by robić podobne wyniki do niego. Po drugie dziś trafiliśmy na pierwszy zestaw startowy i Jura w tym zestawie miał np. dwukrotnie drugie pole, a ani razu pierwszego. A dziś ono było najlepsze, co udowodnił Damian Stalkowski. On jest świetnym duchem drużyny i potrafi przywozić z tych gorszych miejsc cenne punkty. To jest dziś trudna decyzja i nie wiem w jakim kierunku pójdę. Każdy może złapać zwyżkę formy, jak i zniżkę i zobaczymy jak prezentują się w Gnieźnie. Może będzie tak, że pokusimy się nawet o zdobycie pełnej puli z Ostrowem.

Dziękuję za rozmowę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *