PIŁKA NOŻNA TOP NEWS

Niby prezes nie tęsknił, a jednak wrócili

Nie mogłem się powstrzymać, by nie nawiązać do słów prezesa Mieszka Gniezno Macieja Ciesielskiego z majowego wywiadu. Mówił wówczas, że nie tęskni za Dawidem Frąckowiakiem, Mariuszem Bekasem, Tomaszem Bzdęgą, Marcinem Trojanowskim czy Michałem Steinke. A ja już wtedy czułem, że prędzej czy później oni wrócą.

I tak też się stało. Szczerze mówiąc, to nie spodziewałem się, że do powrotu Frąckowiaka, Bekasa, Bzdęgi i Steinke dojdzie tak prędko. Jestem jednak niemal pewny, że wyjdzie to gnieźnieńskiemu futbolowi na dobre. Ubolewam jednocześnie, że w biało-niebieskich barwach nie zagra ponownie Trojanowski. Lubiłem go oglądać. Z Kotwicy jednak nie da się go wyrwać. Przynajmniej na tę chwilę.

Ruchy transferowe Mieszka prezentują się bardzo obiecująco.Widać, że dyrektor Frąckowiak od początku wykonuje tytaniczną pracę. Kilku zawodników odeszło, co nie wszystkim się podoba. Przyznam, że ja też liczyłem, że niektórzy z tych, których już w Mieszku nie ma, zostaną. Zobaczymy, jak wpłynie to na siłę rażenia klubu ze Strumykowej.

Przy niedzieli nie będę wrzucał kamyczka do ogródka. Chyba ostatnio już wystarczająco mocno nadepnąłem niektórym na odciski. Ale cieszę się, że w Mieszku już wyszli na zero. Oby tak dalej. A, i jeszcze najważniejsze na koniec. Dziś przy Strumykowej mają odpalić dwie bomby. Czekam niecierpliwie, jednocześnie nie mając wątpliwości, że będą to solidne wzmocnienia, nie żadne kapiszony.

Mateusz Domański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *