SPEEDROWER TOP NEWS

“Macie zespół, który niejednej ekipie zamiesza w planach” (wypowiedzi)

W niedzielę GKS Orzeł Gniezno po zaciętym meczu przegrał na domowym torze z Lwami Avia Częstochowa 80:78. Mamy dla Was porcję komentarzy po tym spotkaniu. 

Sebastian Paruzel (zawodnik – Lwy Avia Częstochowa): Mecz był bardzo zacięty. Chyba każdemu kibicowi mógł się podobać, bo do końca zwycięzca nie był znany a to każdy lubi. Czy byliśmy zaskoczeni? Myślę, że nie, bo wiedzieliśmy że Gniezno doskonale zna swój tor. Jest on specyficzny i bardzo trudny, dlatego spodziewaliśmy się ciężkiego spotkania. W naszym zespole trochę zawiodła druga linia, ale to początek i chłopaki się rozjeżdżą. Chłopakom z Gniezna gratuluje walki i tego, że nie poddawali się do końca. Myślę, że Gniezno sprawi jeszcze trochę problemów innym drużynom.

Piotr Jamroszczyk (zawodnik – Lwy Avia Częstochowa): Szczerze mówiąc, myślałem, że będzie łatwiej. Zawodnicy z Gniezna dość wysoko zawiesili poprzeczkę. Myślę, że to dzięki doskonałej znajomości dość specyficznego toru. Jeżeli zawodnicy z Gniezna wyeliminują popełnione błędy, nawet ubiegłoroczny Drużynowy Mistrz Polski będzie miał naprawdę ciężko, by wywieźć komplet punktów z tego ciężkiego terenu. Dobrze,  że my już mamy za sobą ten mecz.

Janusz Danek (prezes – Lwy Avia Częstochowa): Gnieźnieński Orzeł pokazał szpony. Najlepszy debiut w ekstralidze od lat 90′ kiedy Gniezno było przez lata nieosiągalne dla innych. Jako jeden z pionierów speedrowerowej rywalizacji cieszę się z powrotu Orła, bo to piękna karta polskiego ścigania w lewo. Mecz był na styku, a o sukcesie moich podopiecznych zadecydowało większe doświadczenie. Mało brakowało a Klubowi Mistrzowie Europy zostaliby pokonani. Macie świetnych juniorów i doświadczonego Pawła Kozłowskiego, którego powrót po latach do ścigania, cieszy mnie, gdyż był to reprezentant Polski w czasach gdy szefowałem Federacji i prowadziłem kadrę narodową. Zdobyliśmy z Pawłem kilka medali i tytułów dla Polski.

Młodzież i bracia Małeccy nadają ton i myślę, że wszystkie polskie ekipy, które do was przyjadą nie będą miały lekko. Szczerze życzę wam szczęścia. Od zawsze jestem w tym sporcie i wam opowiem z przymrużeniem oka, jak kołem sportowa fortuna się toczy… Mam w pamięci finał DMP w 1999 roku, w którym bodaj dwoma punktami Lwy przegrały w dwumeczu. Orzeł zdobył tytuł, a nam przyszło 20 lat czekać na rewanż . Tak serio to Gniezno zawsze speedrower kochało i wiele zdobyło. Łukasz Kokot, Przemek Kwapich, Marcin Puk, Paweł Kozłowski, Bracia Sieradzcy pod okiem Staszka Tamborskiego weszli do panteonu speedrowera. Dzisiaj nam sportowe szczęście dopisało, ale macie zespół, który niejednej ekipie zamiesza w planach.

Michał Małecki (zawodnik – GKS Orzeł Gniezno): Za nami pierwszy mecz po pięciu latach przerwy i bardzo, bardzo udany powrót Orła Gniezno do ekstraligi. Przez prawie cały mecz prowadziliśmy różnicą ośmiu punktów. W końcówce coś poszło nie po naszej myśli. Ja chciałbym bardzo przeprosić za te dwie wpadki. Trenujemy dalej i idziemy do przodu. Chcemy czerpać radość z jazdy. Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra i to nam pomogło walczyć jak równy z równym. Gratulacje dla gości z Częstochowy.

Mariusz Małecki (zawodnik – GKS Orzeł Gniezno): Pierwszy mecz w naszym wydaniu był super. Nie brakowało ducha walki i serducha. Walczyliśmy do końca jestem dumny z drużyny. Powrót do ekstraligi uważam za dobry krok.

Gracjan Andrzejewski (prezes – GKS Orzeł Gniezno): Zdajemy sobie sprawę, że czeka nas ciężki sezon. Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że Orzeł powrócił do zmagań ligowych i zaserwował kibicom podczas meczu dużo emocji, pokazując charakter, wolę walki i pełne zaangażowanie. Zabrakło odrobiny szczęścia. Jestem mimo to dumny ze swoich chłopaków. Do 12. biegu prowadziliśmy ośmioma punktami. Głowy do góry i jedziemy dalej. Gratulacje dla gości z Częstochowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *