PIŁKA NOŻNA TOP NEWS

Odbili sobie ligową wpadkę. Mieszko gra dalej w pucharach

Po sromotnym laniu w Kaliszu, biało-niebiescy odbili sobie ligową porażkę w Pucharze Polski. Dziś w Swarzędzu Mieszko pokonał miejscową Unię 3-1, awansując do półfinału tych rozgrywek na szczeblu okręgowym.

Mecz z trzecią drużyną gr. wielkopolskiej IV ligi był jedną wielką niewiadomą. Powody były dwa. Ligowa wiosna zaczęła się dla naszego klubu fatalnie, a dodatkowo IV-ligowy rywal poniósł na swoim boisku w minionej rundzie tylko jedną porażkę. Dodatkowo apetyt na wygraną miał również nowy szkoleniowiec Mieszka, Jakub Ostrowski, który prowadził niedawno swarzędzki klub. Gnieźnianie zapomnieli jednak o meczu w Kaliszu, a ze statystyk gospodarzy nic sobie nie zrobili i już w 7.minucie objęli prowadzenie po strzale Mateusza Molewskiego. Nowy snajper gnieźnian mógł po chwili dopisać do swojego konta jeszcze jedno trafienie, ale fatalnie wykonał rut karny i goalkeeper Unii nie miał żadnych problemów by go wybronić. Problemów gospodarzom narobił nieoczekiwanie dodatkowo trener, który po dyskusji z sędzią w 16.minucie został odesłany na trybuny. Ostatnią groźną sytuację przyjezdni stworzyli w 26.minucie, jednak bramkarz Unii znów stanął na wysokości zadania i wybił futbolówkę niemal z linii bramkowej. Mecz nie był w kolejnych minutach porywającym widowiskiem, czystych sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo, więc wynik nie uległ zmianie już do przerwy.

Na prawdziwe emocje musieliśmy czekać aż do 76.minuty, gdy gospodarze zdołali wyrównać. Płaski strzał po ziemi z kilkunastu metrów zaskoczył naszego bramkarza i wszystko zaczęło się od nowa. Sytuacja była poważna, bo przypomnijmy, że na tym etapie rozgrywek nie ma dogrywek, a w przypadku remisu, o awansie decydują rzuty karne. Gnieźnianie chcieli za wszelką cenę uniknąć loterii i wzięli sie ostro do roboty. Zepchnęli swarzędzan na własną połowę, konstruując coraz groźniejsze akcje. Jedna z nich w końcu zakończyła się sukcesem. Adam Konieczny otrzymał świetne podanie z głębi pola i strzelając w długi róg bramki pokonał bramkarza Unii. Biało-niebiescy postawili jeszcze kropkę nad „i” juz po regulaminowym czasie . Autorem trafienia był znów Mateusz Molewski, który wysłał jasny sygnał, że to on w rundzie wiosennej może przejąć rolę Tomka Bzdęgi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *