FUTSAL TOP NEWS

Sytuacja KS-u coraz gorsza. Będzie ciężka walka o utrzymanie

Coraz mocniej komplikuje się sytuacja futsalistów KS-u Gniezno. Po sobotniej porażce z LZS Bojano 5:8, nasi piłkarze halowi wciąż są przedostatnią drużyną I Polskiej Ligi Futsalu. Jeżeli nie zaczną grać skuteczniej i nie powiększą swojego dorobku punktowego, to zaliczą spadek do II ligi. 

Sobotni pojedynek miał dla gnieźnian duże znaczenie. Podopieczni Adama Heliasza i Pawła Hoefta mocno potrzebują punktów. Wydawało się, że ekipa KS-u wzmocniona Mateuszem Jedlińskim jest w stanie nawiązać walkę z beniaminkiem z Bojana. Faktycznie, walka została nawiązana, ale nie przyniosła ona ani jednego punktu. Wobec tego gnieźnieńscy piłkarze halowi muszą dalej szukać szans na podreperowanie dotychczasowego dorobku. Arcyważny będzie wyjazd do Zgierza, który czeka gnieźnian w pierwszy weekend marca.

Jeśli chodzi natomiast o potyczkę z LZS Bojano, to rozpoczęło się optymistycznie dla KS-u. Już w piątej minucie wynik spotkania otworzył Marcin Greser. Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. W szóstej minucie wyrównał Marek Widzicki. Kilka chwil później gospodarze znów prowadzili, bo bramkę zainkasował Mikołaj Bereźnicki. Niestety, szósta minuta obfitowała w trafienia, a kolejne z nich padło łupem reprezentanta gości – Kacpra Ickiewicza. Na tablicy wyników pojawił się rezultat 2:2.

Po strzelaninie z czterema bramkami mieliśmy drobny przestój, który w ósmej minucie przerwał Szymon Słowiński. Ku radości gnieźnieńskiej publiczności, moment później bramkę na 4:2 wywalczył Mikołaj Bereźnicki. Wydawało się, że KS Gniezno jest na dobrej drodze, by przerwać ligową niemoc. Niestety, w 15. minucie – po niefortunnej interwencji – trafienie samobójcze zaliczył Dawid Kasprzyk. Następnie znakomitą okazję na strzelenie gola miał Dariusz Rychłowski, ale przeszkodził mu w tym rywal, który interweniował praktycznie na linii bramkowej. Do przerwy gnieźnianie prowadzili 4:3.

Podopieczni Adama Heliasza i Pawła Hoefta znów mieli dobre pierwsze 20 minut, a druga partia pozostawiła już sporo do życzenia. Co prawda zaczęło się od bardzo niebezpiecznego strzału Rychłowskiego, ale później było już tylko gorzej. W 22. minucie goście wyprowadzili dwa mocne ciosy. Najpierw wyrównał Ickiewicz, a po chwili receptę na pokonanie Kasprzyka znalazł Paweł Piór. W 23. minucie wyrównać mógł Alan Polus, jednak nie wykorzystał dogodnej sytuacji.

Niestety, kolejne dwa ciosy wyprowadzili goście. Po trafieniach Widzickiego i Ickiewicza z 27. minuty zawodnicy LZS-u Bojano prowadzili już 7:4 i sytuacja KS-u była skomplikowana. Mimo to gospodarze podjęli rękawice i próbowali walczyć o podreperowanie rezultatu. Ich wysiłki zdały się praktycznie na nic. W 32. minucie gwóźdź do trumny gnieźnian wbił Dawid Łaga. Na pięć minut przed końcową syreną trafił Mateusz Jedliński, który zaliczył całkiem udany powrót do KS-u Gniezno. Później dobre sytuacje mieli jeszcze Polus i Rychłowski, ale po żadnej z nich nie padła bramka. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 5:8.

Bramki: 5. Greser, 6. Bereźnicki, 8. Słowiński, 8. Bereźnicki, 35. Jedliński – 6. Widzicki, 6. Ickiewicz, 15. Kasprzyk (sam.), 22. Ickiewicz, 22. Piór, 27. Widzicki, 27. Ickiewicz, 32. Łaga

KS Gniezno: Kasprzyk (Lisek) – Słowiński, Rychłowski, Bereźnicki, Jedliński – Fechner, Zdrojewski, Greser, Polus, Lewandowski, Bartnicki, Heliasz.

LZS Dragon Bojano: Zielecki – Ickiewicz, Piór, Dempc, Łaga – Widzicki, Szutenberg, Grubba.

Sędziowie: Marcin Szkodziński, Dawid Niedzielewski – Damian Dorn, Zbigniew Cukiert.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *