KOSZYKÓWKA TOP NEWS

Dzielna postawa MKK w Międzychodzie nie przyniosła punktów

Świetnie zakończyli stary rok i mogli rewelacyjnie zacząć nowy. Sklep Polski MKK dzielnie radził sobie w Międzychodzie z Sokołem i gdyby nie fatalna dyspozycja na początku IV kwarty, kto wie, jak zakończyłby się ten mecz. Niemniej i tak duże brawa należą się naszym zawodnikom, grającym ciągle w okrojonym składzie. Gospodarze wygrali dziś 76-67, prezentując się tylko momentami jak faworyt tego starcia.  

Gdyby cofnąć się do wydarzeń, które miały miejsce w Gnieźnie 6 października, faworyt w dzisiejszym meczu mógł być jeden. Sokół rozgromił MKK w pierwszej rundzie ponad 30 punktami, a gdyby i to było mało, bilans 4-0 na własnym parkiecie mówił sam za siebie. Gnieźnianie nic jednak nie zrobili sobie z tych statystyk i postanowili utrzeć nosa faworytowi. Szczególnie, że międzychodzianie po noworocznej przerwie wyglądali na nieco wybitych z rytmu. Pudłowali rzut za rzutem, jednak i MKK miał lepsze i gorsze fragmenty, stąd kwarta zakończyła się minimalnym zwycięstwem gospodarzy 19-18. 

Mozolnie szło zdobywanie punktów obu ekipom w kolejnej części. Ciągle wyglądali tak, jakby myślami jeszcze byli przy świątecznym stole. Po rzucie A.Adamskiego Sokół zbudował sobie 6-punktową przewagę, która była najwyższą w tym meczu. Kolejny fragment był jednak popisem M.Sobkowiaka, który rzucając 6 punktów doprowadził do remisu. W końcówce udało się jeszcze M.Szydłowskiemu zaliczyć „trójkę”, a Dobrzyckiemu dorzucić 2 pkt z rzutów osobistych i do przerwy to Orły były na minimalnym jednopunktowym prowadzeniu.

Wszystko świetnie wyglądało też po wznowieniu. Gnieźnianie mozolnie budowali przewagę i po punktach Dariusza Dobrzyckiego objęliśmy najwyższe prowadzenie 40-49. Gospodarze przebudzili się jednak w najgorszym dla nas momencie i jeszcze przed końcem tej części, zdołali zbudować pięciopunktową przewagę. Liderzy Sokoła wzięli w tym momencie ciężar zdobywania punktów na swoje barki i zarówno M.Smarzy, jak i J.Kalinowski „pociągnęli” za sobą całą drużynę.

Początek ostatniej kwarty okazał się koszmarny dla gnieźnian. Pierwsze punkty zdobyliśmy po upływie niespełna… 5 minut! Dariusz Dobrzycki rzucił z dystansu, jednak w tym momencie gospodarze mieli już 13 punktową przewagę i w zasadzie mogli spokojnie kontrolować przebieg spotkania. Na nic dała się w tym momencie gra punkt-za-punkt, bo Sokół mógł tylko patrzeć na upływający na ich korzyść czas. Na nic zdała się jeszcze jednak „trójka” Dobrzyckiego, który znów potwierdził dobrą dyspozycję i wsad na koniec P.Leśniczaka. Sokół wygrał 76-67, bo wykorzystał w 100% jedną dłuższą zadyszkę gnieźnian. Szkoda, bo znów to był niezły mecz naszych koszykarzy. Przegraliśmy wprawdzie widocznie walkę na tablicach, a mogło to wyglądać inaczej, gdyby zagrał już w tym meczu Szymon Budnikowski, który ma wrócić do gry i wspomóc swoich kolegów. 

Sokół Międzychód – Sklep Polski MKK Gniezno 76-67 (19-18, 17-19, 20-14, 20-16)

Punkty dla MKK: D.DObrzycki 16, M.szydłowski 14, M.Sobkowiak 13, P.Leśniczak i F.Andrzejewski  9, D.Wietrzyński 6

Punkty dla SOkoła: M.Smarzy 28, Ł.Kupczyński 14, M.Rutkowski 13, J.Kalinowski 9, M.Chodkiewicz 5, J.Simon 4, A.Adamski 2, A.Chodkiewicz 1

fot.archiwum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *