NEWS TOP NEWS ŻUŻEL

Marcin Nowak: „Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim w całej karierze”

Lada chwila Start ma rozpocząć odsłanianie nowej talii kart, podając nazwiska zawodników, których oglądać będziemy przy Wrzesińskiej w 2019 roku. Oczekując na oficjalne informacje z W25 postanowiliśmy porozmawiać z tym, którego nie będziemy już widzieć w Gnieźnie. Marcin Nowak dostał od działaczy wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy i chociaż sam zawodnik tego nie chce jeszcze potwierdzić, od kolejnego sezonu będzie już Skorpionem w barwach PSŻ-tu Poznań. Będzie to tym samym jego piąty klub w karierze. Jak zareagował na informację Startu, czy ma żal do działaczy i co zapadło mu w pamięć z pobytu w klubie z Pierwszej Stolicy – o to postanowiliśmy go między innymi zapytać.

Hubert Maciejewski/SportoweGniezno.pl – Jakie emocje tobie towarzyszyły, gdy dowiedziałeś się, że twoja przygoda pod tytułem „Start Gniezno” właśnie się kończy. Przynajmniej na razie.

Marcin Nowak – Nie miałem najlepszego humoru nie da się ukryć. Ale mówi się trudno. Jestem zdania, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, więc myślę, że zmiana barw klubowych będzie dla mnie mimo wszystko krokiem naprzód. Oczywiście nie będę ukrywał, że jestem z tego powodu jakoś zadowolony, bo zżyłem się z chłopakami i miałem od nich potężne wsparcie, ale trudno. Tak wyszło i może być mi szkoda, ale nic się nie da zmienić, bo to nie ode mnie zależy. 

Uściślijmy zatem. Rozumiem, że chciałeś zostać w Starcie na kolejny sezon…

Tak, ja osobiście widziałem siebie w drużynie. Zarząd postanowił inaczej i muszę to uszanować.

A propozycja tzw. dodatkowego zawodnika była tobie składana? Miałeś w ogóle ochotę powalczyć o skład w przyszłym roku pomimo sporej „polskiej” konkurencji?

Powiedziałem wyraźnie, że jestem gotowy aby udowodnić swoją wartość raz jeszcze na torze. Wyraźnie to zaakcentowałem.

A może poszło o pieniądze?

Co ciekawe, o warunkach finansowych w ogóle nawet nie rozmawialiśmy. Nie złożyłem żadnej propozycji, klub nie spytał mnie jak wyceniam swoją jazdę w przyszłym roku, ale oczywiście nie robię z tego problemu. Miał do tego prawo.

Co zapadnie tobie w pamięć z tego dwuletniego pobytu w Gnieźnie?

Na pewno jestem dużo lepszym żużlowcem. Kiedy przychodziłem, byłem dwa poziomy niżej i tak to widzę. Dużo wyniosłem ze Startu, bo nie dość że się dużo nauczyłem, to przy okazji była świetna atmosfera. Te 2 lata dla mnie są jak najbardziej „na plus” i zawsze będę je postrzegał jako dobry krok w mojej karierze. A co szczególnie zapamiętam? Na pewno awans do 1. ligi. To było coś świetnego, bo ja przeżywałem pierwszy w karierze coś takiego. Chociaż nie do końca, bo przecież z Grudziądzem też wywalczyłem awans, ale nieco inny (śmiech) Mieliśmy wtedy 3. miejsce w lidze, ale ostatecznie wylądowaliśmy w ekstralidze. To na pewno są niezapomniane momenty i bardzo liczę, że jeszcze nie raz będzie mi to dane. 

Z kim najbardziej się zżyłeś? Mam wrażenie, że mieliście bardzo dobre relacje z Mirkiem Jabłońskim. 

Cała drużyna się wzajemnie wspierała i nie było kogoś bliższego i dalszego. Każdy ze sobą fajnie współpracował. Nie spotkałem się jeszcze w karierze z czymś takim, żeby każdy stał tym przysłowiowym murem za drugą osobą. Było to niesamowite i według mnie, to modelowy przykład, który powinien funkcjonować w każdym polskim i nie tylko klubie. A nie wszędzie tak jest. W Grudziądzu gdzie jeździłem, wydawało mi się, że już jest rewelacyjnie, ale w Gnieźnie było pod tym względem modelowo. Będę to każdemu mówił.

Dostałeś wiele propozycji od innych klubów?

Dostałem kilka, jednak bez przesady. Z pierwszoligowych ośrodków dostałem dwie, a z drugoligowych cztery. 

Wiemy z nieoficjalnych źródeł, że wybrałeś już pracodawcę. Było trudno?

Na razie w tej kwestii nie mogę nic powiedzieć. Decyzja jest podjęta, ale ja jej nie będę ogłaszał teraz.

Widzisz siebie jeszcze kiedyś w Gnieźnie?

Ciężko to powiedzieć teraz, bo wszystko jest zbyt „świeże”. Zostałem potraktowany tak, a nie inaczej i skupiam się teraz nad nowymi wyzwaniami. A co przyniesie przyszłość, tego nikt nie wie. 

Dziękuję za rozmowę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *