TOP NEWS ŻUŻEL

Norbert Krakowiak dopiero teraz wie “z czym to się je”

Start do kolejnego sezonu przystąpi z gruntownie przemeblowanym składem juniorskim. Z piątej drużyny w kraju tego sezonu, zostanie tylko jedno ogniwo (D.Stalkowski – przyp.aut.), bo z Gniezna odchodzą Maksymilian Bogdanowicz i Norbert Krakowiak, którzy obrali kierunek na najlepszą ligę świata. Udało nam się porozmawiać w weekend z Krakowiakiem, który zdradził powody dla których postanowił zmienić otoczenie i barwy klubowe.

Hubert Maciejewski/SportoweGniezno.pl – Norbert, przede wszystkim potwierdź, bądź zaprzecz, to co nieoficjalnie słyszymy. Odchodzisz ze Startu definitywnie?

Norbert Krakowiak – Tak odchodzę, to już pewne.

To była trudna decyzja, czy podjąłeś ją dużo wcześniej?

Bardzo trudna. Długo zastanawiałem się co będzie dla mnie najlepsze – zostawać, czy iść rozwijać się gdzieś indziej. Przeanalizowałem wszystko i zdecydowałem, że chcę spróbować Ekstraligi. Ale czy to będzie dobra decyzja, to oczywiście się okaże. Mam nadzieję, że tak.

Ale skąd te dylematy? Wydawało się, że w Gnieźnie macie stworzone wymarzone warunki do tego by się rozwijać. Sytuacja finansowa klubu jest więcej niż dobra, 1.liga  w przyszłym roku wydaje się będzie najmocniejszą od wielu lat. O co chodzi?

W Gnieźnie było mi bardzo dobrze i to absolutnie potwierdzam. Ale jeśli chcesz być jeszcze lepszym, to trzeba jeździć z najlepszymi i nie można bać się ryzyka. Bo to przecież jest spore ryzyko. Inna liga, inni zawodnicy, to jest wielkie ryzyko i nie ukrywam, ale jak powiedziałem – nie można się bać, bo nigdzie się nie dojdzie taką postawą.

A co byś powiedział tym, którzy dziś mówią, o was juniorach. „Gdzie oni się pchają? Nie mieli żadnego błyskotliwego meczu, a już myślą o Ekstralidze”

Każdy ma prawo mieć swoją opinię na ten temat. Tylko ja i nikt inny wiem na co mnie teraz stać. Z zewnątrz może to wygląda nieco inaczej, ale ja czuje, że wewnętrznie jestem gotowy. Szanuję takie opinie, ale jestem na tyle pewny, że wiem na co mnie stać.

Start długo walczył o to by ciebie zatrzymać, czy nie było z twojej strony specjalnej chęci do dialogu?

Zdecydowanie nie. Dosyć długo rozmawialiśmy. Też myślę, że moja decyzja była super uszanowana przez menedżera klubu Rafaela Wojciechowskiego i nie było tutaj żadnych złośliwości. Za to jestem wdzięczny. Myślę, że w fajnych nastrojach się rozeszliśmy.

A nie masz świadomości, że przyszłoroczna 1.Liga będzie niezwykle silna i emocjonująca. Nie uważasz, że w tych warunkach rozwinąłbyś się wystarczająco? Na dziś kilka drużyn zgłasza ekstraligowe aspiracje. 

Na pewno tak, zgadzam się. Ale jest jeszcze ta lepsza liga. Żeby nie było tak, że chciałem tylko postawić na swoim to zdradzę, że zasięgałem informacji od bardziej doświadczonych osób. Wszyscy jednym głosem mówili mi, że to dobry moment na to, abym poszedł rozwijać się do Ekstraligi i taką decyzję podjąłem.

Oficjalnie z nowymi pracodawcami można rozmawiać po 1 listopada, choć wszyscy wiemy jak to faktycznie wygląda. Zapytam wobec tego, czy miałeś dużo propozycji i dylematów w głowie?

I tak i nie. Rozmawiałem z Gnieznem, a prócz tego interesuje się mną konkretnie jeden klub. Tak więc jakiegoś wielkiego dylematu nie miałem. A zapytania ze strony innych były, owszem. Miałem kilka telefonów, ale nie chciałem sobie komplikować sytuacji i nie próbować nawet „mieszać w głowie”

Z jakim nastawieniem zatem idziesz do Ekstraligi? Stawiasz sobie konkretny-punktowy cel?

Nie, od początku nie chcę stawiać sobie żadnych celów, bo one budują niepotrzebne napięcie. Chcę się skupić na zadaniowych celach i dawać z siebie wszystko. Jak to wszystko wyjdzie to zobaczymy. Takie podejście w tym sezonie też przyjąłem i się sprawdzało. 

A masz przeświadczenie, że jesteś dużo lepszym zawodnikiem niż z Ekstraligi odchodziłeś? Dla ciebie nie będzie to coś zupełnie nowego.

Zdecydowanie widzę, jak przygotowany byłem wtedy, a jak jestem teraz. Nie wiedziałem wtedy „z czym to się je” i szedłem w nieznane. Mam poza tym doświadczenie z przygotowaniem mentalnym, a wtedy to bagatelizowałem. Teraz wiem, że wszystko musi być dopięte i nie można niczego zaniedbać. 

Jak będziesz wspominał gnieźnieńską przygodę?

Tylko dobrze. Było fantastycznie i wszystko układało się tak jak powinno. Zarówno z zawodnikami, działaczami a kończąc na kibicach, którzy byli niesamowici. Atmosfera w klubie naprawdę nie mogła być lepsza. To nie było łatwe i proszę mi wierzyć, ale ciężko jest odchodzić. Podkreślę raz jeszcze. Mam nadzieję, że podjąłem dobrą decyzję i wyjdzie mi to na lepsze. Raz jeszcze chciałbym podziękować za tak duże wsparcie, które otrzymałem od wszystkich – z klubu i z trybun.

Dziękuję za rozmowę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *