PIŁKA RĘCZNA TOP NEWS

K. Hanuszczak: “Presję mają ludzie, którzy zarabiają po dwa tysiące i muszą wyżywić pięcioosobową rodzinę”

Szczypiorniak Gniezno przegrał w pierwszym meczu II Ligi Pomorskiej z USAR-em Kwidzyn 29:26, ale wstydu nie przyniósł. “Wilki” zaprezentowały ambitną grę, stwarzając z przeciwnikami kapitalne widowisko. Na gorąco po niedzielnym spotkaniu porozmawialiśmy z Kamilem Hanuszczakiem, trenerem naszych piłkarzy ręcznych.

Mateusz Domański, SportoweGniezno.pl: Do pewnego momentu ten mecz układał się dla was dobrze. Co poszło nie tak, że ostatecznie nie udało się go wygrać?

Kamil Hanuszczak, trener Szczypiorniaka Gniezno: Nie traktuję tego meczu w takich kategoriach, że coś poszło nie tak, bo uważam, że graliśmy dobre zawody. Wiadomo, że każdemu zdarzają się błędy. Te błędy nam się zdarzały seriami, które powtarzały się cały czas. Niestety, zaważyło to w samej końcówce. Tak, jak na początku może wystrzegaliśmy się błędów, tak w końcówce zdarzyło się ich zbyt dużo. Nie ukrywam – u mnie tak samo. Chłopaki nam odskoczyli. Mieli bardzo dobrą skuteczność i pomagał im bramkarz. Z tego wyszła ta różnica. Trochę szkoda.

Czy presja towarzysząca temu spotkaniu mogła wpłynąć na liczbę błędów? Czy presji nie było?

Uważam dokładnie tak, jak Mateusz Borek, że presję mają ludzie, którzy zarabiają po dwa tysiące i muszą wyżywić pięcioosobową rodzinę. Tutaj nie ma żadnej presji. Każdy gra z pasji. Oczywiście, wynik w ostatecznym rozrachunku jest ważny. Wszyscy ludzie grają tutaj jednak z pasji, zaangażowania i miłości do piłki ręcznej. Nie uważam, żeby tu była jakakolwiek presja. Sądzę, że po drugiej stronie chłopaki z Kwidzyna mieli takie samo podejście do tego meczu. Było super widowisko.

W waszej bramce dobrze spisywał się Dariusz Zarzycki. Pozostali debiutanci chyba też wypadli nieźle.

Zdziwiłbym się, gdyby Darek nie wypadł dobrze. Ma on pierwszoligowe doświadczenie i nieraz w MKS-ie Poznań ratował zespół przed naprawdę dużą presją. Chwała mu za to, bo dużo poodbijał. Dajmy mu jednak trochę czasu. On dopiero wchodzi w to granie. Miał dużo przerwy – od momentu, kiedy rozpadła się seniorska sekcja piłki ręcznej w MKS-ie. Dajmy mu jeszcze chwilę czasu. On wejdzie w swój rytm i na pewno będzie odbijał jeszcze lepiej.

Czy na gorąco po tym spotkaniu można wyciągnąć jakieś wnioski?

Na gorąco zawsze podejmuje się jakieś nietrafne decyzje. Trzeba usiąść, odetchnąć i na spokojnie przeanalizować ten mecz – co poszło nie tak. Na pewno jeszcze troszkę brakuje nam zgrania. Są nowi zawodnicy. Potrzebujemy spędzania ze sobą czasu na boisku i nauczenia się swoich zachowań – kto jak chodzi, kto gdzie wybiega, co zrobi w danym momencie. Nie ukrywajmy – nie jesteśmy zespołem, który gra ze sobą od dziesięciu lat.

Na trybunach zgromadziło się dużo osób. Ten doping na pewno był dla was mobilizujący.

Tak, bardzo mobilizujący. Dzisiaj fajnie się złożyło, bo obok był mecz hokeja na trawie, następnie nasze spotkanie, po czym mecz szczypiornistek. Bardzo fajnie się to ułożyło – taka sportowa niedziela w Gnieźnie. Sądzę, że ci kibice przechodzą z jednego obiektu sportowego na drugi. To jest bardzo fajne, bo przychodzi ich naprawdę mnóstwo i dopingują chłopaków. Im oczywiście lepiej się gra, kiedy jest pełna hala i ktoś im klaszcze. To na pewno motywuje do grania.

Macie jakiś konkretny cel na te drugoligowe rozgrywki?

Jesteśmy beniaminkiem II ligi. Wydaje mi się, że cel jest jeden i oczywisty – żeby się utrzymać w tej lidze. Cokolwiek będzie więcej, to bierzemy to w ciemno. Dla nas najważniejsze jest utrzymanie. Jeżeli Bóg da i będziemy grali za rok, to wtedy będziemy myśleć o wyższych celach. Teraz jest tylko i wyłącznie utrzymanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *