NEWS ŻUŻEL

M. Bogdanowicz: “To konsekwencja ściągania nogi z haka. Kartki nikogo nie ratują”

W piątek Car Gwarant Start Gniezno zremisował na wyjeździe z Orłem Łódź (45:45). 4 “oczka” do dorobku drużyny z naszego miasta dorzucił Maksymilian Bogdanowicz. W trakcie spotkania młody zawodnik uczestniczył w bardzo groźnie wyglądającym upadku. Na szczęście nie przyniósł on kontuzji.

Mateusz Domański, SportoweGniezno.pl: Za nami bardzo zacięte i wyrównane spotkanie. Chwilami aż “leciały iskry” – tak ostro walczyliście. Ostatecznie macie remis. Mogła być i wygrana, ale chyba, gdyby ktoś wam zaproponował taki wynik przed meczem, to bralibyście go w ciemno.

Maksymilian Bogdanowicz, junior Car Gwarant Startu Gniezno: Oczywiście, jesteśmy jak najbardziej zadowoleni z uzyskanego rezultatu. Mogliśmy wygrać, ale nie ma co wytykać palcami, kto popełnił jakiś błąd. Każdy mógł dać z siebie jeszcze więcej, bo nikt kompletu nie wywalczył. To znaczy, że każdy z nas mógł dorzucić ten jeden punkt do wygranej. Wyjeżdżamy z Łodzi z remisem i trzeba się cieszyć z tych punktów, które osiągnęliśmy.

Ty uczestniczyłeś w bardzo groźnej kraksie. Czy rywal nie pojechał tam zdecydowanie za ostro? Może nie tylko na wykluczenie, ale również i ostrzeżenie lub kartkę?

To jest konsekwencja ściągania nogi z haka, co widać na powtórkach. Jego noga weszła pomiędzy moje przednie koło a silnik. Takie są skutki. Nie jest to tylko takie gadanie, że zawodnicy nie pilnują nogi w haku. Nie będę wytykał palcem, kto tak robi. To jest jednak dość powszechne w aktualnych czasach. Widzieliśmy konsekwencje.

Adrian Gała wyciągnął nogę w kierunku Andrzeja Lebiediewa i dostał czerwoną kartkę. Tu nawet nie było ostrzeżenia.

Nie ma co wracać do tej sytuacji. Było wykluczenie. Myślę, że sędzia postąpił prawidłowo. Każdy sędzia jest inny i każdy podejmuje własne decyzje…

Ale… To był ten sam sędzia, który dał Gale czerwony kartonik (Michał Sasień).

Aha… Co mam panu powiedzieć? Kartki nikogo nie ratują. Mam nadzieję, że Andriej wyciągnie z tego jakieś wnioski. O to tutaj chodzi. Każdy z nas chce jeździć, a Andriej na pewno też na to zasługuje.

Kibice możno drżeli o twoje zdrowie. Jak się czujesz po tej kraksie?

Myślę, że do niedzieli się wyleczę. Nie ukrywam, że jestem poobijany. Głowa na pewno też dostała. Moja fizyka i budowa robią swoje. Cieszę się z tego. Zdarza mi się być szybkim. Z niektórych sytuacji wychodzę lepiej fizycznie niż niejeden inny zawodnik, który ma mniejszą budowę ciała.

Rozumiem, że do Piły jedziecie tylko i wyłącznie po zwycięstwo.

Oczywiście, zawsze jedziemy po zwycięstwo!

Dziękuję za rozmowę.

Na zdjęciu poniżej możemy zobaczyć, jak bardzo ucierpiał w wypadku kask M.Bogdanowicza. Hak motocykla A.Kudriaszowa rozerwał poszycie kasku i aż strach pomyśleć, jakie mogły być konsekwencje tego zdarzenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *