NEWS PIŁKA NOŻNA

Bekas: „Na Ronaldo nie było nas stać”

Okienko transferowe zamyka się wprawdzie pod koniec sierpnia, jednak to co miał do zrobienia Mieszko przed ligowym startem (w najbliższą sobotę, 11 sierpnia)  już zrobił. Doszło siedmiu nowych graczy, a pierwszoplanowymi stali się niemal od razu Mateusz Roszak i Radosław Mikołajczak (na dolnym zdj.) Czy to wystarczy, by zespół punktował swoich rywali w III lidze? O formie drużyny, transferach i problemach rozmawialiśmy z trenerem biało-niebieskich Mariuszem Bekasem.

Hubert Maciejewski/SportoweGniezno.pl – Rewolucji w składzie nie zrobiiście, ale kilka ciekawych nazwisk doszło do drużyny. Jest Pan zadowolony z transferów?

Mariusz Bekas/trener Mieszka – Oczywiście że nie. Nie zdołaliśmy kupić Cristiano Ronaldo, który zmieniał klub, ale niestety nie było nas stać na niego (śmiech). A poważnie mówiąc, to oczywiście zostaliśmy widocznie wzmocnieni tymi transferami. Gracze, którzy przyszli na pewno podnieśli jakość sportową naszego zespołu, ale i rywalizację wewnątrz, a to też jest ważne. Ale poczekajmy jeszcze z hurraoptymizmem, bo wiele elementów zweryfikuje sezon.

Pisaliśmy już o tym wcześniej, że wiodącymi postaciami powinni być Roszak i Mikołajczak i treningi to potwierdziły. Pan ma podobne zdanie o nich?

Każdy z zawodników mam nadzieję dołoży cegiełkę do zespołu, ale wiadomo, że Radek MIkołajczak (były młodzieżowy reprezentant Polski) jest doświadczonym piłkarzem i wniesie sporo ożywienia w grze ofensywnej. Udało się ściągnąć stopera – Adriana Kaliszana, w ostatniej chwili. Tak się złożyło, że wypadł nam ze składu Adrian Bartkowiak, który nie wiadomo kiedy wróci na boisko, więc Kaliszan łata nam od razu dziurę. Liczę oczywiście też na Mateusza Roszaka, ale i na młodzieżowców, którzy też będą mieli szansę się pokazać.

Zmorą w minionym sezonie była „wąska ławka” rezerwowych. Teraz tego problemu chyba już nie będzie?

Zdecydowanie. Teraz mamy 23 zawodników o podobnym potencjale sportowym i tylko forma w każdym tygodniu będzie decydowała, kto wybiegnie w meczu. Każdy widzę, jest mocno zaangażowany na treningach i ma tego świadomość.

Za wami kilka sparingów, które wygraliście. To kolejny „pokaz mocy”, czy nie powinniśmy ich traktować zbyt poważnie, z uwagi na liczne eksperymenty?

Praktycznie w każdym meczu graliśmy innym ustawieniem, nieco innym składem i było widać, że mamy jeszcze sporo pracy, ale symptomy tego co chcemy osiągnąć już były. Sparingi oczywiście służą temu, by obserwować te zmiany, które robimy na treningach.

A generalny egzamin przed ligą jak wypadł? Siedem goli strzelonych Rawii może budzić uznanie, chociaż I połowa nie powalała na kolana.

Nie robiłbym z tego problemu. Dalej był to tylko sparing i kolejne eksperymenty. Nie wiem jeszcze, czy np. skład, który grał przeciwko Rawii wybiegnie na boisko w sobotę. Mam kłopot bogactwa i na każdej pozycji dwóch równorzędnych graczy. Ten tydzień zadecyduje na kogo postawimy.

To skoro o kłopotach mowa, to jeden taki prawdziwy związany jest z osobą obrońcy Adriana Bartkowiaka, który może wypaść z układanki na bardzo długo. Doznana kontuzja więzadeł w kolanie w jednym z test meczów, nie należy do tych z kategorii „lekkich”

Adrian jest po badaniach i mamy problem, to się zgadza. Zobaczymy co przyniosą najbliższe dni, bo może być tak, że wróci prędzej na boisko niż się pierwotnie wydawało. Jest to bardzo silny zawodnik, umięśniony i mamy nadzieję, że operacja nie będzie tu potrzebna.

Po cichu mówi się, że możecie już w pierwszym sezonie narobić sporo zamieszania w lidze. Pewnie zaraz usłyszę, że nie przykłada Pan do tego żadnej wagi.

No i tak dokładnie jest. Skupiamy się na każdym meczu, który jest przed nami. Owszem graliśmy w ostatnich tygodniach z III-ligowcami i czuliśmy się równorzędnym rywalem. Dobrze by było popłynąć na fali, która niesie nas od kilku miesięcy, ale chcemy jednocześnie grać dobrą piłkę. Jak przełożymy zaangażowanie na treningach na ligowe potyczki to będzie dobrze. Chcemy walczyć o czub tabeli, ale tego chcą też pewnie inni.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *