FUTSAL NEWS

1 czy 2 liga? Gdzie zagra w nowym sezonie KS Gniezno?

Skwar panuje nie tylko na zewnątrz. Upalnie wręcz jest w KS Gniezno, gdzie trwa gorączkowe oczekiwanie na decyzję związku, który zadecyduje, gdzie zagrają w przyszłym sezonie nasi futsaliści.

Po wycofaniu w czerwcu przez Mieszko zespołu futsalistów z rozgrywek ligowych, w KS-ie (powrócono do dawnej nazwy) zdecydowano by pisać nową kartę w historii klubu, ale ponownie na własny rachunek. Nowy zarząd (z Leszkiem Krajewskim jako prezesem), złożył w ubiegłym miesiącu papiery licencyjne i zgłosił gotowość do walki na 1-ligowym froncie. Liczą, że zarówno potencjał sportowy, jak i sytuacja finansowa nowego podmiotu będą na tyle wiarygodne, że centrala życzliwym okiem spojrzy na gnieźnieński team na zapleczu Ekstraklasy.

W klubie nerwowo więc wyczekują na decyzję centrali, która jak dziś ustaliliśmy ma zapaść w przyszłym tygodniu. – Najbliższe kilka dni będzie kluczowe. Mamy dużą nadzieję, że wystartujemy jednak w 1 lidze, gdyż dopełniliśmy wszystkich procedur. Ale finalną decyzję podejmie związek, który mamy nadzieję, przychylnie na nas spojrzy. Moim zdaniem szanse mamy duże, by ponownie grać w 1 lidze, ale nie zapeszajmy – mówi nam Adam Heliasz, wiceprezes klubu.

Co jednak stanie się, gdy gnieźnianom przyjdzie wystartować od 2 ligi? Nie zmieni to w żaden sposób decyzji o przystąpieniu do rywalizacji, dodaje Heliasz. – Jesteśmy już po rozmowach z Urzędem Miasta, sponsorami i samymi zawodnikami i zadecydowaliśmy wspólnie, że nawet gdybyśmy nie dostali zielonego światła na 1 ligę, to zaczynamy od najniższego szczebla. Wszystko po to aby futsal w Gnieźnie nie umarł, a wiemy, że jeżeli byśmy teraz odpuścili to byłoby „po temacie”. Piłki halowej w rozgrywkach ogólnopolskich nie ujrzelibyśmy w Pierwszej Stolicy pewnie przez lata.

W zespole według naszych ustaleń mają pozostać prawie wszyscy zawodnicy, którzy dotychczas w nim grali, akces zgłosiło też siedmiu nowych piłkarzy. Klub wstrzymuje się jednak z informacjami na temat personaliów przyszłej drużyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *