FUTSAL TOP NEWS

Słupek odebrał radość z utrzymania. Mieszko tylko na remis

Było nieźle, ale do radości zabrakło jednej bramki. Piłkarze halowi Mieszka Gniezno do ostatniej sekundy gryźli parkiet, zacięcie rywalizując z Politechniką Gdańską. Niestety, ich starania nie wystarczyły do zapewnienia sobie utrzymania przed ostatnią kolejką I ligi futsalu. Mecz biało-niebieskich z ekipą z Trójmiasta zakończył się remisem 2:2.

W pierwszej połowie mieliśmy sporo piłkarskich szachów. Niby zdarzały się groźne ataki, ale generalnie premierowa odsłona sobotniej konfrontacji była dość jałowa. Gorąco zrobiło się w 6. minucie, kiedy to piłkę do gdańskiej bramki wprowadził Marcin Marcinkowski. Na trybunach wybuchła głośna wrzawa, a sędziowie… trafienia nie zaliczyli, uznając, że zawodnik Mieszka zagrywał ręką. W 9. minucie niebezpiecznie zaatakowali przyjezdni. Na szczęście bramki zdobyć nie zdołali, bo Oliwier Bławat jedynie ostemplował poprzeczkę. Kilka chwil później goście ponownie niebezpiecznie ruszyli w kierunku siatki miejscowych, ale wówczas zagrożenie przerwał doskonale interweniujący Piotr Kubiak. Następnie zarówno gospodarze, jak i goście konstruowali kolejne ataki, jednak bez konkretów. Złą wiadomością dla miejscowych było to, że w 18. minucie kontuzji doznał Marcinkowski, który jest ważnym ogniwem Mieszka. Do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis.

Po przerwie gra za bardzo nie różniła się od obrazu z pierwszej połowy. Nareszcie w 23. minucie wynik spotkania otworzył Mikołaj Bereźnicki, który pokonał Jakuba Chodorowskiego bardzo precyzyjnym uderzeniem. Kilka chwil później solidnie przymierzył Paweł Kaźmierczak, ale tym razem już golkiper gości zdołał odbić piłkę. Gnieźnianie niezbyt długo cieszyli się z prowadzenia. W 26. minucie strzałem z bliska Dawida Kasprzyka pokonał Wojciech Borkowski. Niestety, niespełna 60 sekund później po niefortunnej interwencji piłkę do własnej siatki wprowadził Bartosz Banasik… Zawodnik Mieszka był po tym zagraniu załamany. Wiedział, że to trafienie mocno komplikuje sytuację jego zespołu.

W 32. minucie serca sympatyków gnieźnieńskiej drużyny znów zabiły mocniej. Bardzo dobrą okazję do zdobycia drugiego gola miał Piotr Kubiak, ale niestety chybił. Dwie minuty później sztab szkoleniowy Mieszka poprosił o czas. Adam Heliasz i Paweł Hoeft podjęli decyzję, że najwyższy czas, by zagrać z “lotnym bramkarzem”, w którego wcielił się Banasik. To był świetny ruch. W 36. minucie Chodorowski sparował na poprzeczkę potężne uderzenie Dariusza Rychłowskiego, a wobec dobitki Banasika był już bezradny. Zawodnik ten pokazał, że szybko wymazał z pamięci trafienie samobójcze i rewelacyjnie się po tym podniósł.

Gnieźnianie poczuli wiatr w żagle i zaczęli mocno atakować. Gospodarze wiedzieli, że grają o utrzymanie w I lidze. W 37. minucie kibice złapali się za głowy. Wówczas Mariusz Sawicki kapitalnie odegrał do Pawła Kaźmierczaka. Ten miał na nodze piłkę meczową. Wydawało się, że za moment wpakuje ją do siatki, wykorzystując nie najlepsze ustawienie bramkarza. Tymczasem popularny “Agata”… ostemplował słupek. Emocje zaczynały sięgać zenitu. Bardzo gorąco zrobiło się w 39. minucie kiedy to Sawicki ruszał z groźną akcją i został sfaulowany przez Marka Orzoła. Zawodnik Politechniki Gdańskiej obejrzał za to przewinienie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, ale podyktowany rzut wolny nie przyniósł już gnieźnianom żadnych korzyści. Pod koniec uderzał jeszcze Rychłowski, jednak czujnie zachował się Chodorowski. Mecz zakończył się podziałem punktów – padł wynik 2:2.

Ten rezultat oznacza, że “Mieszkowcy” w dalszym ciągu są dziesiątym zespołem pierwszej ligi, z kolei gdańszczanie plasują się w ligowym zestawieniu na miejscu jedenastym (miejsca 11. i 12. oznaczają spadek do drugiej ligi). Gnieźnianie mają nad Politechniką zaledwie jeden punkt przewagi. O tym, kto spadnie z ligi zadecyduje zatem ostatnia kolejka. W przyszły weekend Mieszko zagra na wyjeździe z Heliosem Białystok, z kolei ekipa znad morza zmierzy się na domowym parkiecie z lęborczanami. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie!

MKS Mieszko Gniezno – Futsal Politechnika Gdańska 2:2 (0:0)

Bramki: 23. Bereźnicki, 36. Banasik – 26. Borkowski, 27. Banasik (sam.)

Żółte kartki:  30. Sawicki (GNO), 38. Heliasz (GNO) – 19. Bławat (PGD), 25. Orzoł (PGD), 39. Hołowienko (PGD)  

2x żółte kartki = czerwona: 39. Orzoł (PGD)

MKS Mieszko Gniezno: Kasprzyk (Zięba) – Greser, Banasik, Marcinkowski, Kubiak – Kaźmierczak, Sawicki, Rychłowski, Polus, Heliasz, Bereźnicki.

Futsal Politechnika Gdańska: Chodorowski (Rogało) – Martynowski, Bławat, Hołowienko, Lamczyk – Kowalski, Orzoł, Nowicki, Wachowski, Drabarek, Borkowski.

Sędziowie: Maciej Jagodziński, Szymon Michniewicz – Dariusz Złotnicki

navigate_before
navigate_next

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *