NEWS

Serce rośnie, gdy spojrzę na sportowe Gniezno

Czytając tytuł tego materiału, ktoś może pomyśleć, że zanosi się na autopromocję. Nic bardziej mylnego. Korzystając z okazji, że dziś kończy się 2017 rok, zdecydowałem się na bardzo osobiste podsumowanie tego, co wydarzyło się w trakcie minionych 364 dni. A działo się sporo. Dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że serce rośnie, gdy spojrzę na sportowe Gniezno!

Ten rok obfitował w dobre wyniki gnieźnieńskich drużyn sportowych. Nie mam wątpliwości, że pod tym kątem był zdecydowanie lepszy od ubiegłego. Udana reaktywacja “czarnego sportu”, Mieszko Gniezno niczym walec rozjeżdżał kolejnych rywali, szczypiornistki MKS-u PR URBIS Gniezno w wielkim stylu wygrały II ligę, a później błyszczały na zapleczu PGNiG Superligi – to tylko część osiągnięć, które zapadły w mojej pamięci. Nie można zapominać też o dużym progresie Szczypiorniaka Gniezno, solidnej postawie koszykarzy Sklepu Polskiego MKK, jak i również emocjach, które dostarczali piłkarze halowi Mieszka. Było tego znacznie więcej, dlatego też uważam, że możemy być dumni z tego, jak rozwija się gnieźnieński sport.

W tym roku uczestniczyłem w grubo ponad stu imprezach z udziałem sportowców z naszego miasta. Były piękne chwile, ale zdarzały się też horrory bez happy endu, bądź też totalne rozczarowania. W głowie i sercu utkwiły jednak te wspaniałe momenty lokalnego sportu. Może dlatego, że ich okoliczności były naprawdę nieziemskie, a może też dlatego, iż było ich po prostu więcej, niż niepowodzeń. Z tego roku w szczególności zapamiętam pięć wydarzeń. To właśnie one podniosły poziom adrenaliny w mojej krwi do absolutnego maksimum.

MOJE TOP 5 SPORTOWYCH WYDARZEŃ W ROKU 2017:

1. Finał 2. Ligi Żużlowej: HAWA Start Gniezno – Speed Car Motor Lublin 53:36 (17 września)

To było spotkanie pełne niesamowitej dramaturgii. Niedawno pisałem materiał na WP SportoweFakty pt. “Tak minął mi rok”. Przy tej okazji raz jeszcze przeanalizowałem rewanżowy finał 2. Ligi Żużlowej. Doszedłem do tych samych wniosków. Bohaterem, o którym może kibice trochę zapomnieli, był bez wątpienia Oliver Berntzon. Gdyby nie jego odważna akcja na ostatnim łuku 11. odsłony dnia, to śmiem twierdzić, że z awansu dla Startu mogły być nici. Czerwono-czarni, napędzeni tym wspaniałym manewrem, pomknęli po awans, triumfując w dwóch ostatnich wyścigach 5:1. Trzeba jednak przyznać, że to spotkanie było bezapelacyjnie prawdziwym finałem finałów. Dla takich meczów żużlowych warto żyć. Nie żadne Grand Prix czy inne zawody indywidualne lub towarzyskie. To właśnie zmagania ligowe dostarczają mi zawsze niepowtarzalnych emocji.

2. 8. kolejka I ligi piłki ręcznej kobiet: MKS PR URBIS Gniezno – MMKS Jutrzenka Płock 27:26 (3 grudnia)

Crème de la crème dla każdego miłośnika handballu w dobrym wydaniu. To spotkanie na długo zapadnie w mojej pamięci. Mecz pomiędzy MKS-em a Jutrzenką był pojedynkiem obfitującym w nieziemskie zwroty akcji. Gnieźnianki heroicznie walczyły o kolejne ligowe zwycięstwo. Do przerwy przegrywały 12:14, co stawiało je w całkiem niezłym położeniu. Wierzyłem, że już na początku drugiej połowy dogonią przeciwniczki. One jednak “trochę” skomplikowały sprawę, tracąc trzy bramki z rzędu. Później jednak zadziało się coś niesamowitego. Rywalki przez kilkadziesiąt sekund grały w potrójnym (!) osłabieniu, co podopieczne Roberta Popka i Romana Solarka znakomicie wykorzystały. Do samego końca toczyła się zacięta rywalizacja, ale na szczęście ostatecznie obronną ręką wyszły z niej gospodynie, zwyciężając 27:26. Skutki tego meczu mocno odczułem na drugi dzień. Mam tę przyjemność pełnienia funkcji spikera podczas domowych spotkań MKS-u. Wówczas nie było litości dla gardła, bo przecież… musieliśmy wygrać to razem!

3. 10. kolejka I ligi futsalu: MKS Mieszko Gniezno – FC Kartuzy 6:5 (25 listopada)

Z klimatu kobiecej piłki ręcznej przerzucamy się na męski futsal. Kolejne spotkanie, które przyprawiło mnie o ból gardła, bo tym razem miałem okazję do bycia komentatorem podczas transmisji “na żywo” w KP Sport. Przed rozpoczęciem zmagań absolutnie nie przypuszczałem, że dojdzie do tak kapitalnego starcia! Zresztą… Początek meczu też na to absolutnie nie wskazywał. Po kilku minutach gnieźnianie przegrywali już 0:2. Gdzieś w głębi pomyślałem, że wicelider z Kartuz nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać i do końca będzie kontrolował przebieg spotkania. Och, jak bardzo się myliłem. Gnieźnianie zrobili rywalom istne trzęsienie ziemi. Skuteczna postawa w kolejnych fragmentach konfrontacji sprawiła, że podopieczni Adama Heliasza w wielkim stylu zwyciężyli 6:5. I był to bez wątpienia najlepszy tegoroczny mecz futsalu przy Paczkowskiego 4.

4. 10. kolejka 2. Ligi Żużlowej: TŻ Ostrovia Ostrów Wlkp. – GTM Start Gniezno 46:44 (25 czerwca)

I znów muszę wrócić do speedwaya. Tym razem gardło zabolało, bo emocje sięgały zenitu podczas derbów Wielkopolski, a ja debiutowałem w roli komentatora Radia Gniezno. Kolejny niesamowity mecz – tym razem bez happy endu dla drużyny z Gniezna. Najważniejsze było jednak to, że losy pojedynku toczyły się do ostatnich biegów. Wszystko rozstrzygnęło się dopiero w wyścigach nominowanych. Czternasta odsłona dnia ułożyła się na naszą korzyść – gnieźnianie wygrali 4:2 i przed ostateczną gonitwą mieli dwa “oczka” przewagi nad ostrowianami. Niestety, zawodnicy TŻ Ostrovia wytrzymali presję i zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Rewelacyjne emocje, jest co wspominać podczas przerwy zimowej i w trakcie podsumowywania wydarzeń z mijającego roku.

5. 1/16 finału Halowego Pucharu Polski: MKS Mieszko Gniezno – Red Devils Chojnice 3:4 (11 lutego)

A na deser zostawiłem jeszcze jeden pojedynek z udziałem futsalistów Mieszka. Tym razem powędrowałem myślami do początku roku. 11 lutego do Grodu Lecha zawitał ekstraklasowicz – Red Devils Chojnice. Pucharowe spotkanie zapowiadało się znakomicie. Pojawiły się dodatkowe “podteksty”, bo w szeregach gości wystąpili zawodnicy, którzy na początku roku zostali wypożyczeni właśnie z Mieszka – Mariusz Sawicki oraz Dariusz Rychłowski. Tak się później złożyło, że to właśnie oni byli ojcami triumfu drużyny z Chojnic. Gnieźnianie mieli szansę na doprowadzenie do wyrównania i dogrywki, jednak przedłużonego rzutu karnego na kilkanaście sekund przed końcem regulaminowego czasu gry nie wykorzystał Marcin Greser. Do dziś pamiętam, jak emocjonująca była to końcówka. Rewelacyjny doping i walka do ostatnich sekund. Szkoda, że bez pozytywnego finiszu…


Dość łatwo przyszło mi wyróżnienie pięciu widowisk z udziałem lokalnych drużyn, które wzbudziły we mnie największe emocje. Niemniej jednak zdaje sobie sprawę, że to zestawienie mogłoby wyglądać inaczej. Niestety, nie wszędzie można być, więc wiele ekscytujących pojedynków mnie ominęło, choć starałem się jeździć i chodzić wszędzie, gdzie tylko mogłem. Trochę tych kilometrów przejechanych po sportowej Polsce w tym roku wybiło…

Czytelników zachęcam do podzielenia się swoimi przeżyciami z tego roku. Czy Wam również jakieś momenty szczególnie utkwiły w pamięci? A może i nawet w sercu? Zapraszam do dyskusji. Może uda nam się wyłonić wydarzenie, które w największym stopniu poruszyło gnieźnieńską społeczność!

A kończąc, nie mogę również zapomnieć o jednym z najważniejszych dla mnie momentów w 2017 roku. To oczywiście data 8 grudnia, kiedy ruszyliśmy z portalem SportoweGniezno.pl. Stopniowo rozwijamy skrzydła i dokładamy wszelkich starań, by serwować Wam jak najbardziej ciekawe i wyczerpujące materiały. Osobiście jestem bardzo zadowolony z tego, co już udało się zrealizować. Cieszy również fakt, że Wy, drodzy Czytelnicy, dzielicie się z nami swoimi opiniami oraz czasem podsuwacie godne poruszenia tematy. Optymizmem napawa również postawa lokalnych działaczy, którzy również są otwarci na naszą inicjatywę. Mam nadzieję, że podejmowane przez nas działania nadal będą Was satysfakcjonować i wspólnie pokażemy, jak ważnym elementem w życiu gnieźnian jest sport!

Miało być krótko, a znów się rozpisałem, chociaż mam wrażenie, że to nie wszystko, co chciałem Wam przekazać w ten ostatni dzień roku. O najważniejszych wątkach jednak na pewno pamiętałem. Życzę Wam dużo dobrego! Niech nie zabraknie optymizmu na każdą chwilę nowego roku. Do zobaczenia na sportowych arenach! 

Mateusz Domański

Już wiem, o czym zapomniałem. Miłem Wam przecież pokazać fotografię roku, oczywiście w mojej opinii. To zdjęcie autorstwa Tomasza Kordysa, wykonane podczas finału 2. Ligi Żużlowej w Gnieźnie. Może i widziała je już cała żużlowa Polska, ale ja raz jeszcze napiszę, że to dla mnie jest istny majstersztyk!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *